Jesteśmy feministkami. Znamy się od wielu, wielu lat. Nasz wspólny blog to miejsce wolnościowej propagandy. Będziemy tu spiskować, skrzykiwać ludzi, truć jadem i dźgać ironią. Przybywajcie.
Kategorie: Wszystkie | Bez jaj | Foty | Moralność pani Dulskiej według Hanny Samson | To my mówimy stop fanatykom
RSS
poniedziałek, 16 kwietnia 2007
Moralność pani Dulskiej według Hanny Samson cz. 5 ostatnia

Scena II
Dulska w halce, z kompresem na głowie leży na kanapie, obok siedzi Juliasiewiczowa.
Dulska: Z kłopotów z jedną Hanką mnie wybawiłaś, choć kosztowało mnie to tysiąc koron, ale niech tam, to teraz wymyśl, kochaneczko, co zrobić z tą drugą?
Juliasiewiczowa: Chyba nie każe jej ciocia umrzeć na ołtarzu rodziny?
Dulska: Jak pięknie to nazwałaś! To byłaby polska Bernardetta mojego chowu, ludzie by myśleli, że to moja córka, a nie synowa! Jej śmierć na ołtarzu bardzo by mi pomogła.
Juliasiewiczowa: Ale to będzie ciocię kosztować.
Dulska: Ile?
Juliasiewiczowa: Może 1000 euro wystarczy.
Dulska: (łapie się za serce) Trudno. Zrobię wszystko, jak każesz.
Juliasiewiczowa: Trzeba odwlekać pójście Hanki do szpitala jak najdłużej. Wzywać lekarzy, zwoływać konsylia. Musi ciocia być dla Hanki dobra, niech nie nabierze podejrzeń. A w szpitalu lekarz odmówi wykonania aborcji.
Dulska: Jak może odmówić, skoro wszystko jest zgodne z Ustawą?
Juliasiewiczowa: Może powołać się na klauzulę sumienia czy jakoś tak. A jeśli nie ma sumienia, możemy je w nim obudzić. Po to te parę euro. A potem będzie już za późno na zabieg i wszystko w rękach Boga (składa ręce i wznosi oczy do nieba)
Dulska: (z uznaniem) Ty naprawdę masz złodziejski spryt! Czuję, że Ojciec Protektor nade mną czuwa.
(klęka przez portretem Ojca Protektora i modli się w uniesieniu)
Kurtyna opada.

piątek, 13 kwietnia 2007
Moralność pani Dulskiej według Hanny Samson cz. 4

Akt piąty
Salon ten sam. Zapada zmierzch. W tle radiowa transmisja Mszy Św.
Scena I
Dulska, Hanka i Zbyszko siedzą przy stole. Hanka płacze.
Dulska: To tragedia! Czy jesteś pewna, Hanko, że nic się nie da zrobić?
Hanka: Lekarz mówi, że ciąża zagraża mojemu życiu.
Dulska: Ale chyba nie myślisz o aborcji?
Hanka: To jedyny ratunek. Mam już skierowanie do szpitala.
Dulska: (zrywa się z krzesła) Jakże to tak, zabić własne dziecko? Nie możesz mi tego zrobić! Moja kariera ległaby w gruzach!
Zbyszko: Co też mamcia wyskakuje z karierą, jak tu chodzi o Hanki życie!
Dulska: I o życie mojego wnuka, o którym wie już Ojciec Protektor! (przyklęka pod obrazem Ojca Protektora i żegna się) Ja, która wprowadziłam św. Bernardettę do sejmu, by uczynić z niej Patronkę Centralnego Urzędu ds. Rodziny, nie mogę we własnej rodzinie tolerować takich decyzji. Hanko! Spójrz na mnie. Całe życie poświęciłam dla rodziny. Poświęcenie to powołanie kobiety. Ty też się musisz poświęcić.
Hanka: Zbyszko, chodźmy stąd, nie mogę słuchać tego babsztyla!
Dulska: Tak mówisz o Matce, o Posłance, o Protegowanej Ojca Protektora? Żmiję przygarnęłam do domu, nic dziwnego, że gryzie!
Młodzi wychodzą, Dulska staje w drzwiach i krzyczy do służby Dulska: Wołać mi tu Juliasiewiczową!
cdn.

czwartek, 05 kwietnia 2007
Moralność pani Dulskiej według Hanny Samson cz. 3
Scena III
Ci sami, Dulska wraca gotowa do wyjścia, jest ubrana w białą bluzkę i granatową garsonkę, wkłada przed lustrem moherowy beret.
Dulska: Spójrzcie tylko! Czy ja wyglądam jak babsztyl?
Zbyszko: (patrzy na Dulską z zachwytem) Skądże! Wygląda mamcia nawet nie jak mamcia, ale jak moja żona!
Dulska: (śmieje się zalotnie) Oj, czuję, że chciałbyś parę groszy na lumpkę. Hanka ci nie daje?
Zbyszko: Odkąd jest w ciąży, każdy grosz zbiera dla dziecka. Daje mi tyle, co mamcia ojcu. Tak jak ją mamcia uczyła.
Dulska: Nie martw się, biedaku, nie dam ci zginąć.
(wygrzebuje z torebki banknot i daje Zbyszkowi)
cdn.
środa, 04 kwietnia 2007
Moralność pani Dulskiej według Hanny Samson cz 2.

Scena II

Ci sami, wchodzi Hesia ubrana pięknie, acz wyzywająco, lamparcie cętki, złota kurtka, wisiory, bransolety, szpilki, dekolt.
Hesia: Co ja słyszę? O wilku mowa?
Dulska: (załamuje ręce) Musiałaś tak się wysztafirować od rana? Nie możesz się nosić skromniej, moja Hesiu? I ten biust na wierzchu, to woła o pomstę do nieba!
Hesia: Jakby mamcia dała za biust sześć tysięcy, też by mamcia nie chciała go ukrywać.
Dulska: Ty, Hesiu, jeszcze mi karierę złamiesz! A właśnie staram się o stanowisko dyrektora Centralnego Urzędu ds. Rodziny, Kobiet i Dzieci.
Hesia: Fiu, fiu, to mamcia wysoko zaszła. Nigdy bym się nie spodziewała.
Dulska: A nie mówiłam wam, że skromność, uczciwość i praca prowadzą na szczyty?
Zbyszko: (podnosi wzrok znad gazety) I protekcja Ojca Protektora!
Dulska: (przyklęka pod portretem Ojca i żegna się) Zajdę wysoko, jeśli własne dzieci mi nie przeszkodzą. Mela dzięki Bogu jest zakonnicą, Zbyszko się ustatkował, ale przez ciebie, Hesiu, spać nie mogę po nocach. Ludzie pytają, czym się zajmujesz, skąd masz tyle pieniędzy, że się samochodami rozbijasz.
Hesia: I co mamcia mówi?
Dulska: Co mam mówić? Że prowadzisz domy dla kobiet upadłych.
(Hesia i Zbyszko wybuchają śmiechem)
Hesia: Że też mamci nigdy nie zbraknie konceptu! Dobrze, dobrze, sama tak będę opowiadać na mieście.
Zbyszko: (nie może opanować śmiechu) Kto by pomyślał, że pod tą nazwą kryją się zwykłe burdele.
Hesia: (oburzona) Jakie burdele! To Agencje Towarzyskie dla Panów z Wyższych Sfer. Żebyście wiedzieli, kto u mnie bywa!
Dulska: Ty już lepiej nic nie mów, żeby cię nie wzięli na języki. Skandal to najgorsze, co się może przydarzyć kobiecie!
Zbyszko: A jak tam mamci skandalik? Jak to gazety pisały: babsztyl kłamstw się nie wstydzi?
(śmieją się obydwoje z Hesią)
Dulska: A czego ja się mam wstydzić? Że w zeznanie majątkowe zapomniałam wpisać kamienicę w Krakowie? Tyle robię dla Ojczyzny i jeszcze bym się miała tłumaczyć? Nie ja się będę tłumaczyć, tylko dziennikarze. Już się nimi zajął prokurator!
Zbyszko: (z uznaniem) Mamcia to potrafi kota ogonem obrócić.
Dulska: (patrzy na zegar) Matko Boska, spóźnię się na zebranie komisji. (wybiega z salonu)

cdn

niedziela, 01 kwietnia 2007
Moralność pani Dulskiej według Hanny Samson
Akt czwarty
Salon urządzony z przepychem: skórzane kanapy, telewizor plazmowy, na ścianach obrazy w złotych ramach, w centralnym miejscu portret Ojca Protektora, po prawej portret ni to Prezydenta, ni to Premiera w postawie napoleońskiej, po lewej Jezus Chrystus, pod nim Matka Boska. W tle Msza św. transmitowana przez radio, potem fragmenty audycji jakby z Radia Maryja.

Scena I
Zbyszko siedzi przy stole, pije kawę i czyta gazetę. Wchodzi Dulska, kilka lat starsza, ale za to zadbana, w jedwabnej halce.
Dulska: (przeciąga palcem z czerwonym paznokciem po kredensie i uśmiecha się z satysfakcją, siada obok Zbyszka przy stole) Ta warszawska służba nic niewarta. Dobrze, że wzięłam dziewczynę z Krakowa, dzięki temu nasz salon czystszy od innych. A i nasza rodzina przykładem świeci.
Zbyszko: Ja tam świecić nie mam zamiaru.
Dulska: Musisz przynajmniej teraz, kiedy szykuje mi się stanowisko.
Zbyszko: Bycie posłanką nie wystarcza mamci?
Dulska: Muszę mieć większą swobodę działania. Chcę stać na straży polskiej rodziny!
Zbyszko: I na to jest specjalne stanowisko?
Dulska: (podekscytowana) Będzie! Zamiast tych wszystkich rzeczników i pełnomocników Przewodniczący w swojej mądrości chce utworzyć Centralny Urząd ds. Rodziny, Kobiet i Dzieci. W uznaniu moich zasług i dzięki wstawiennictwu Ojca Protektora (przyklęka pod portretem Ojca Protektora i żegna się) mnie chce powierzyć dyrektorowanie!
Zbyszko: A jakież to mamcia ma zasługi, jeśli wolno spytać?
Dulska: (siada na krześle) A dzięki komu relikwie św. Bernardetty znalazły się w sejmowej kaplicy? To ja zaszczepiłam jej kult w Polsce, ona będzie patronką Centralnego Urzędu ds. Rodziny i wzorem dla Polek!
Zbyszko: Jak ona może być patronką rodziny, skoro zamiast wychowywać swoje dzieci, osierociła je dla ratowania płodu?
Dulska: (zrywa się z krzesła, macha rękami, odżegnuje się od tych słów jak od siły nieczystej) Cicho, wypluj to słowo, tfu, tfu, tfu, tego słowa na „p” nie ma już w słownikach, Przewodniczący kazał je wyciąć nożykiem do tapet. To było dziecko poczęte, zapamiętaj, żebyś mnie nie skompromitował. (siada i rozmarza się) Ach, co to była za kobieta! Jaka atrakcyjna! To dzięki niej zaczęłam malować paznokcie. Ona po katalogi mody jeździła do Paryża!
Zbyszko: I przez nią mamcia te halki jedwabne nosi? A tyle razy mamcia mówiła, że porządna kobieta pod spodem się nie stroi dla męża!
Dulska: Ależ ja nie dla męża, tylko dla Ojczyzny! Nie mogę Ojcu Protektorowi (przyklęka pod portretem i żegna się) wstydu przynieść. Nasza rodzina musi być wzorem dla innych. Całe szczęście, że po tamtej Hance słuch zaginął, a ty się w końcu z porządną Hanką ożeniłeś. Martwię się tylko, by interesy Hesi nie wypłynęły na wierzch. Ta dziewczyna mnie kiedyś pogrąży!

cdn.
Hanna Samson