Jesteśmy feministkami. Znamy się od wielu, wielu lat. Nasz wspólny blog to miejsce wolnościowej propagandy. Będziemy tu spiskować, skrzykiwać ludzi, truć jadem i dźgać ironią. Przybywajcie.
Blog > Komentarze do wpisu
Zabrania się...
Oświadczam, że na moim blogu zabrania się dyskutowania na temat tego, czy płód jest człowiekiem i czy użycie pigułki "dzień po" jest morderstwem dziecka nienarodzonego. Ani o tym, czy życie zawsze jest najwyższą wartością.

OK, nie zabraniam, grzecznie proszę – prznieście się z takimi dyskusjami gdzie indziej.

Proszę o zaprzestanie takich sporów, nie dlatego, że jestem w posiadaniu jedynej prawdy, o której nie chcę dyskutować, tylko dlatego, że TEN SPÓR JEST NIEROZSTRZYGALNY. I po tylu latach wałkowania tego problemu żadna wymiana ciosów czy argumentów niczego już nie zmieni.

Chętnie podyskutuję o tym, jak realnie zmniejszyć liczbę aborcji.

Chętnie podyskutuję o tym, jak urządzić państwo, w którym mieszkają ludzie o różnych światopoglądach, wiarach i systemach wartości. To naprawdę bardzo ciekawe zagadnienie i rozwiązania wcale nie są takie proste i oczywiste.

piątek, 30 marca 2007, stopfanatykom
Komentarze
2007/03/30 21:12:20
OK. To podyskutujmy.
Czy planuja Panie w najblizszym czasie jakas akcje reklamowa promujaca antykoncepcje (i nie tylko ta hormonalna, ale tez ta "ciemnogrodzka objawowo-termiczna") i pozytywne, radosne macierzynstwo, w ktorym dziecko to nie balast? Zeby kobiety w Polsce wreszcie nauczyly sie jak zapobiegac ciazy, a jednoczesnie nie zyly z poczuciem, ze na dziecko nigdy nie jest pora?

Poza tym nie zauwazylam, zeby ktos tu dyskutowal o uzyciu pigulki "dzien po"...?
-
2007/03/30 21:17:16
Ja też nie zauważyłam, ale sądzę, że to raczej takie zastrzeżenie, żeby o tym nie dyskutować, bo będzie to tak samo bezowocne jak gadanie o człowieczeństwie płodu.
-
2007/03/30 21:41:21
Jesli chcemy miec wielowyznaniowe, tolerancyjne pansto - to powinnismy byli zaczac od uczczenia najtragiczniejszej z rocznic w dziejach ludzkosci: rocznicy krwawej krucjaty przeciw innowiercom rozpoczetej przez Izabele Katolicka w rownie katolickiej Hiszpanii.
Ta zbrodnia na skale masowa Hiszpania sama podciela sobie galaz, na ktorej siedziala (choc sluszniej bylo powiedziec, ze to panstwo podcielo sobie jaja). Dosc zauwazyc, ze wypedzajac Zydow i Arabow, czyli intelektualistow, notariuszy, matematykow, kupcow itd., jednym slowem aktywny i wyksztalcony trzon spoleczenstwa, Hiszpania, z ogromnego imperium, w krotkim czasie stala sie niczym nieznaczacym, zacofanym katolickim panstwem. I nie zdjela z siebie tego pietna przez kolejnych piec wiekow. A przeciez tak na prawde chceli tylko zagarnac majatki mordowanych, wypedzanych, nawracanych na sile.
Nie wiadomo ile dziesiatek milionow istnien ludzkich pochlonelo to szalenstwo. Wiemy jednak kto powinien za to przeprosic, a nigdy tego nie zrobil.
Opowiem Wam kiedys historie rodzin marranos - przechrzczonych na sile Zydow. Rodzina rodzina mojej sycylijskiej tesciowej byla jedna z nich. Moze Wam tez kiedys opowiem o tych, ktorzy do dzis przechowuja jak relikwie gigantyczne klucze od domow w Hiszpani, na Sycylii i poludniu Wloch, z ktorych wypedzono ich przodkow piecset lat temu.
Rocznica jest wiec tragiczna, ale ciesze sie, ze dolaczam do Was w tym dniu. Jest mi jakby troche lzej.
-
2007/03/30 21:50:45
W ogole ten blog to chyba nienajlepszy pomysl. Wiecej tu niezrozumienia i bezsensownych dywagacji nad "fanatyzmem" niz dzialania. Wyszlo na to, ze jestem najzagorzalszym i fanatycznym wrogiem Pani Kingi, chociaz wcale tak nie mysle. Wspieram dzialania feministek i uwazam, ze robia duzo dobrego. A wsrod znajomych uchodze za wielka feministke i za taka sie uwazam...
Ale duzo widze w dzialaniu feministek zwyklego zacietrzewienia i wrogosci. O jakze czesto musze znajomym tlumaczyc, ze feministka to nie wredna baba, ze kazdy kto wspiera kobiety to tak naprawde feminista. Szkoda, ze feministki zbyt czesto uciekaja sie do srodkow zbyt wyraznistych i skrajnych. Chcialabym kiedys moc wspomoc pozytywna akcje dla kobiet, chcialabym moc pokazac swoje poparcie w jakiejs manifestacji, a niestety nie moge szczerze poprzec akcji takich jak ostatni marsz kobiet, bo to nie byl dla mnie wcale marsz dla kobiet tylko jakis dziwna manifa nienawisci i wysylania kukiel w kosmos. Ja takich akcji nie popieram, chociaz zgadzam sie z idea, z ktorej sie wywodza.
-
2007/03/30 22:02:25
Ja zaś jestem gorącą zwolenniczką małych poprawek w systemie kształcenia. Myślę, że mówienie o losie kobiet na przestrzeni dziejów wcale by uczniom nie zaszkodziło.

Moim wielkim marzeniem jest mówienie w szkołach na historii o początkach emancypacji kobiet. Na polskim też by można o tym wspomnieć przy różnych okazjach.

Często spotykam się z argumentem, że kobiety są głupsze od mężczyzn, bo to mężczyźni wynaleźli to, tamto i siamto! Może i wynaleźli, edukowani przez wieki mieli ku temu wiele okazji...
-
2007/03/30 22:29:54
Jeszcze coś dodam od siebie :)

To banał będzie, ale potrzeba nam edukacji. Od latek najmłodszych. Książeczki z opowiadaniami o różnych sposobach życia, historyjki podobne do tej o niebieskich domkach :), uczenie tolerancji. Dla starszych dzieci wycieczki, spotkania, etc. A zamiast lekcji jedynej słusznej religii - np. etyka, ukazująca różnorodność światopoglądów.
-
2007/03/30 22:37:59
No ja na etyke chodzilam w liceum :) Super bylo.
-
2007/03/30 22:46:01
A ja miałam swojską religię. Było mniej super :(
-
2007/03/30 23:03:47
No ale ja sobie ta etyke wywalczylam :) I jeszcze musialam od rodzicow zaswiadczenie przyniesc. No i dyrekcja liceum nie miala wyboru - chodzilismy na ta etyke chyba w 6 osob (bo oczywiscie reszta klasy stchorzyla, w imie zasady, ze jak sie buntowac to wszyscy, a jak przychodzi co do czego to my innym razem) i bylo naprawde fajnie, chociaz trzeba bylo sie uczyc.
Do tej pory uwazam to wywalczenie etyki za wydarzenie wielkiej wagi na drodze budowania mej odwagi cywilnej i swiatopogladowej ;))

PS. I zeby dzgnac P. Kinge w tym momencie - nadal uwazam, ze plod to czlowiek! ;) (ale to juz w formie zartu naprawde).
-
2007/03/30 23:08:54
Oczywiscie, ze potrzebna jest naszemu spoleczenstwu solidna edukacja, nie tylko ta seksualna. Potrzebna jest etyka, bo nie kazdy jest w tym kraju katolikiem, a nawet jesli, to dobrze by bylo, gdyby poznal inne spojrzenie na swiat. Religia w szkolach, w kraju w ktorym wiekszosc z nas ma do czynienia z katolicyzmem juz od kolyski, jest przesada. I przestalam juz niestety wierzyc w to, ze w szkolach, w najblizszym czasie, pojawi sie cos takiego, jak lekcje wychowania seksualnego (nie "zycia w rodzinie"), czy etyka (mysle o tym, jak to wyglada w rzeczywistosci). Zarowno na to, co dzieje sie w naszym panstwie, a co za tym idzie rowniez w szkolnictwie, za duzy wplyw ma kosciol i dopoki to sie nie zmieni, nie mamy co liczyc na polepszenie sytuacji. Dlatego wydaje mi sie, ze jednym z rozwiazan jest budowanie spoleczenstwa obywatelskiego i organizowanie roznych akcji edukacyjnych, bez ogladania sie panow w garniturach, ktorzy probuja przekonac wszystkich do swojego "jedynie slusznego" sposobu na zycie. Uwazam, ze genialnie poradzil sobie z tym problemem Owsiak. A gdyby tak organizowac szkolenia, kursy, czy spotkania z mlodzieza, poza szkola. Moze by sie okazalo, ze np. firmy produkujace srodki antykoncepcyjne, chetnie wyloza kase na takie przedsiewziecie? Moze dalyby sie przekonac - ktos juz o tym wspomnial na tym blogu - do ustawienia w miejscach publicznych automatow z prezerwatywami.
-
2007/03/30 23:16:42
Agnieszko, zgadzam sie, ze trzeba budowac spoleczenstwo obywatelskie. NIe wiem tylko czy manifestacje polegajace na wysylaniu w kosmos kukiel temu budowaniu spoleczenstwa sluzy... Szkoda, ze oprocz tych dwoch skrajnych manifestacji nie bylo trzeciej, powiedzmy, "dla normalnych".

Po drugie nie wiem jak to z tymi firmami - jestem troche sceptyczna. Obecnie bardzo denerwuje mnie osobiscie nachalna reklama antykoncepcji hormonalnej jako jedynej i slusznej i nie chcialabym, aby firmy, pod plaszczykiem niesienia pomocy i kaganka oswiaty, zbijaly kase na mlodych ludziach. Co do automatow to zgadzam sie jak najbardziej.
-
2007/03/30 23:16:48
PDŻWR w mojej szkole - pani opowiada o miesiączce dziewczynom w wieku 16-17 lat (i chłopcom też, bo to akurat była taka lekcja wspólna). Parodia. Drugi raz żadne z nas na to nie poszło...
-
2007/03/30 23:23:39
Oj, nie bardzo zrozumialam. Tzn., ze zle, ze mowila, czy nie? Bo mi sie wydawalo, ze chyba o to chodzi, zeby sie o tym mowilo...?
-
2007/03/30 23:35:39
Ale ja interesuje się problemem antykoncepcji i nie zuważyłam, zeby akurat metoda antykoncepcji hormonalnej była jakos lansowana bardziej niż inne. Tyle samo mozna dowiedzieć sie o spiralkach [ faktycznie, niektóre sa z hormonami,, ale nie wszystkie, to mechaniczny srodek], polecam. Przeciez nie tylko ciemnogrodzianska kalendarzykowametoda i hormonalna sa promowane w społeczęnstwie. O różnych metodach mozna poczytać.Zazwyczaj, kiedy zblizaja sie wakacje, kolorowe magazyny dla kobiet pisza w przystępny sposób o antykoncepcji. Wtedy opisują kilka różnych metod. Na przykład w " Gazecie" też była kolorowa wkładka o antykoncepcji. Opisano tam wszystkie metody, nawet te niedostepne w Polsce [ na przykład dla facetów. obcinanie jaj...naprawdę na zachodzie robia to...Oczywiście to żart, chodzi o przecięcie im czegos w tamtych rejonach, nie wiem, bleeee, fuj, to jest czasowe. Potem pan doktor znowu przyszywa i mozna mieć dzidziusia.
-
2007/03/30 23:55:33
To mniej więcej wyglądało tak: "No... bo wiecie... przychodzi taki czas..." (z namaszczeniem), po czym wyjaśnia co to jest okres. No, ja przepraszam, ale 17-letnie panny z reguły bardzo dobrze to wiedzą :) Chłopcy pewnie też to wiedzą, choć może nie tak dobrze jak dziewczynki. O okresie pierwszy raz usłyszałam w 4 klasie podstawówki i moim zdaniem to był najlepszy czas na taką wiedzę. Prawie się zaczęło dojrzewanie... A jak się ma 17 lat, to się wie o swoim ciele takie rzeczy. Starszej młodzieży trzeba mówić o seksie, o antykoncepcji, chorobach wenerycznych, etc. a nie jakieś sruty druty :)
-
2007/03/31 00:20:29
Uwazam, ze manifestacje feministek to bardzo fajna sprawa. Chodzi przede wszystkim o to, zeby wyrazic swoj sprzeciw wobec tego, co nam sie nie podoba i pokazac JESTESMY TU I NIE POZWOLIMY ZEBYSCIE DECYDOWALI ZA NAS BEZ NAS. Uwazam, ze kazdy sposob jest dobry. A manify, dzieki temu, ze nie sa po prostu smetnymi marszami, zwracaja na siebie uwage. Dlaczego nie protestowac z odrobina szalenstwa, dystansu? W tym ponurym spoleczenstwie, gdzie "normalni" sa lysi chlopcy ubrani w czarne koszulki i glany, potrzebne sa wlasnie takie niekonwencjonalne (?) protesty.
Prawde mowiac przeraza mnie okreslenie "normalni" ludzie, bo od razu widze Giertycha, Sobecka, Pilke, itp., ale mysle, ze wiem, co masz na mysli i obawiam sie, ze ci ludzie nie wiedza o co chodzi. Dlaczego najpierw pozwala im sie wybrac w referendum, co wola, a po kilku latach temat wraca. Jak mozna sie angazowac w zycie publiczne, polityczne swojego kraju, gdy okazuje sie, ze ci ktorzy powinni szanowac prawo, lamia je? Jak mozna traktowac powaznie ludzi, ktorzy ignoruja wole obywateli (przeciez tzw. "kompromis" zostal juz osiagniety), ktorzy ich wybrali w demokratycznych wyborach?
A co do antykoncepcji, to przeciez kazdy moze wybrac taki sposob zabezpieczenia sie, jaki uwaza za najlepszy i najbezpieczniejszy (jezeli ma jakies watpliwosci).
-
2007/03/31 00:35:33
Chodzi mi o to, ze manifestacja w imieniu kobiet nie musi polegac na wysylaniu kukiel w kosmos, ani krytyce partii rzadzacej. I nie mowilabym, ze to "ubarwnia" manifestacje.

Pytanie, czy mozliwa jest manifestacja o kobietach, na ktora mogliby przyjsc ludzie zarowno z zapedem feministycznym, jak i babcie rydzykowe, jak i ludzie, ktorzy sa gdzies pomiedzy? Bez wzajemnego rzucania sie sobie do gardel, bez wywlekania polityki? Odstawic na bok kwestie, w ktorych sie roznimy, pokazac, ze solidaryzujemy sie w innych?
-
2007/03/31 01:02:21
Dziewczęta, cieszę się, że chodziłyście do liceum i super było. Może zamiast formułować kąśliwe komentarze skierowane do tych, co już dawno kumają, to warto wybrać drogę związkowców - zablokować drogi, koleje, lotniska i zetrzeć się z policją pod URM, jak to robią górnicy, którym znacznie skuteczniej udaje się negocjować zupełnie nielogiczne przywileje.

Ciekawą sprawą natomiast jest element cenzury wprowadzony przez Kingę. Sądzę, że w tych bestialskich warunkach nawet tej klasy intelektualistki zostaną zmuszone do nieczystych zagrań jak np. cenzura. Potem już będzie tylko gorzej.
-
2007/03/31 01:02:50
To bardzo trudne pytanie i obawiam sie, ze nie potrafie sobie wyobrazic takiej sytuacji, ale nie wykluczone, ze jest to mozliwe. W ogole uwazam, ze osoby sluchajace Radia Maryja, to ludzie samotni i chyba troche zagubieni we wspolczesnym swiecie. I niestety padli ofiara wlasnej niewiedzy i cynicznego czlowieka, ktory postanowil zbic na nich kapital i "poprowadzic ich ku prawdzie". Nie zmienia to faktu, ze ci ludzie to czesto nasi dziadkowie, ciotki, sasiedzi. I pewnie gdyby odciagnac ich od radia i porozmawiac, to niektorych moznaby przekonac (a przynajmniej sprobowac), ze jest jakas sprawa, ktora nas laczy. Problem polega na tym, ze sa osoby, ktorym zalezy na tym (z roznych powodow), zebysmy sie ze soba nie dogadali. Moze to troche naiwne z mojej strony, ale uwazam, ze z kazdym mozna sie dogadac i znalezc nic porozumienia, jezeli tylko istnieje wola porozumienia. Nie powinnam generalizowac, ale uwazam, ze Polacy raczej nie potrafia ze soba rozmawiac. Ale pewnie mozna to zmienic, zaczynajac od swojego podworka (domu, szkoly, uczelni, pracy; znajomych). Nie wiem, na ilu manifestacjach bylas, ale bardzo czesto spotykaja sie na nich bardzo rozni ludzi (wiek, poglady) i czasami trudno uwierzyc, ze maja cos, co ich laczy. Skad wniosek, ze na tym wiecu na Pl.Konstytucji nie bylo "normalnych" ludzi i osob sluchajacych Radia Maryja?
-
2007/03/31 02:03:51
Witam szanowne panie.
Brakuje mi w tych wszystkich dyskusjach, czy to politycznych, czy ludzi szarych, jak my,szerszego spojrzenia na problem.
Państwo o sieć powiązanych naczyń. Aborcja, to jedno z naczyń, a poruszenie go powoduje zmiany w innych.
Przykład:
Aborcja. Aby jednak przeciwdziałać przyczynom, a nie skutkom, najpierw należy zająć się antykoncepcją. To powoduje, że środki powinny być tańsze. Trzeba zacząć od edukacji w szkołach. I warto spróbować porozmawiać z Kościołem w Polsce, aby przynajmniej nie był przeciw.
Tańsze środki = potrzebne pieniądze
edukacja seksualna w szkole = zmiany w programie nauczania (może wreszcie wyrzucą lekcje poświęcone rozpoznawaniu płci u chełbii) oraz walkę z mentalnością rodziców
rozmowy z Kościołem w Polsce = trudno rozmawiać tylko na jeden temat- warto poruszyć też wiele innych
potrzebne pieniądze = reformy w wielu innych dziedzinach
zmiany w edukacji = pomysł na wykształcenie przyszłego społeczeństa
walka z mentalnością = szerokie pole do popisu
itd..
Zmiana tylko w jednym miescu- owszem - pomoże, ale nie wystarcza. Dziurawe spodnie można wiele razy łatać, ale w końcu i tak trzeba je kiedyś wymienić. Poza tym łaty mogą się odprówać i dziurawić..
Oczywiście, wiem, że proponuję generalną przebudowę państwa- coś raczej nie realnego, ale mam raczej na myśli, że jeśli się już coś zaczyna zmieniać, to należy iść za ciosem i walczyć o i z kolejnymi naczyniami. Nie trzeba atakować kilkudziesięciu na raz. Warto kilka, ale sukcesywnie i wymieniać na nowe.

Co do feministek.. Warto powalczyć z wizją feministki baby bez chłopa, dziewoi walczącej o degradację męża itd. Wiem, że to walka trudna i żmudna i bardziej trąca idealizmem niż realizmem, ale mimo wszystko.. Na pewno może to pomóc, a nie zaszkodzić :)

Pozdrawiam wszystkie piękne panie
i życzę wam, oraz sobie, żeby kiedyś udało nam się spotkać na pogawędkę z milszej okazji w zupełnie innym świecie- zrozumienia, tolerancji i akceptacji.

pozdrawiam
-
2007/03/31 11:05:52
u nas w polsce ciężko będzie urządzić takie państwo o jakim mówi kinga... pewne grupy społeczne są pod przemożnym wpływem jaśnie panujących nam wielkich księży katolickich- którzy omamiają i ograbiają swoje owieczki- a te owieczki przyjeżdżają do warszawy pokazywać swoją siłę- że niby są reprezentantami całego społeczeństwa. tym grupom będzie ciężko cokolwiek wytłumaczyć- ich wiedza na niektóre tematy pochodzi głównie z bardzo ''obiektywnego'' eteru radia ojca dyrektora lub z jego równie ''obiektywnej'' telewizji która trwa i trwa i niestety pewnie jeszcze długo trwać będzie tylko mam nadzieję że z coraz węższym audytorium które będzie chciało się edukować i współżyć w społeczeństwie nowoczesnym i otwartym na świat, bez zawiści, ksenofobii i innych fobii przez które niektóre mohery spać nie mogą...to piękne marzenie... ale może jakąś pracą u podstaw da się coś zmienić i spowodujemy to że w społeczeństwie kobiety i mniejszości nie będą siłą sadzane na tyłku tylko za to że odważyli się podnieść głowę w swojej sprawie, a panom rządzącym się to nie podoba... to zależy od samych ludzi i stopnia ich świadomości i wiedzy.
-
2007/03/31 11:29:44
do: Monika Czaplicka
Co to znaczy "powalczyc z wizja feministki baby bez chlopa"? i "dziewoi walczacej o degradacje meza"? Wydawalo mi sie zawsze, ze feminizmow jest tyle, ile kobiet. Czy Pani zdaniem nalezy wypracowac jakis okreslony, (jedyny wlasciwy?) model feministki specjalnie dla mediow i "szarych ludzi"? A co z tymi, ktore by nie pasowaly do modelu, zamknac je w szafie? Czy naprawde uwaza Pani, ze z takim podejsciem mozna osiagnac kiedykolwiek swiat "zrozumienia, akceptacji i tolerancji"? Czy w ogole cokolwiek zmienimy, jesli bedziemy uwazali, ze antykoncepcja i aborcja to problem heteroseksualnych osob w wieku produkcyjnym; ze zwiazki homoseksualne, to sprawa tylko i wylacznie gejow i lesbijek; bariery architektoniczne, to sprawa niepelnosprawnych; antysemityzm, to problem Zydow, itd. Wydaje mi sie, ze dopoki kazdy bedzie sie zajmowal "wlasna sprawa" naprawde nic sie nie zmieni i nie ma co na to liczyc.
I jeszcze jedno "porozmawiac z Kosciolem o antykoncepcji"? Przepraszam, ze zapytam, ale gdzie Pani mieszka, na Ksiezycu? Jak mozna miec poglady tak oderwane od polskiej rzeczywistosci?
-
2007/03/31 11:40:03
Agnieszka, oczywiście, że nie ma jednego wzorca feministki - i dla nas feministek jest to oczywiste. Ale w oczach społeczeństwa jesteśmy kobietami, których nikt dawno nie przeleciał - i dlatego jesteśmy sfrustrowane.

Dla mnie to w sumie rybka, niech sobie myślą, co chcą, ale rozumiem, że to może odstraszać od feminizmu.
-
2007/03/31 12:01:33
Do BRIGHTWITCH:
Czy to, ze ktos jest inny od przecietnego Nowaka, czy Kowalskiej, oznacza od razu, ze jest kosmita. Polacy w ogole boja sie wszelkich odmiennosci, ludzi z kolczykami w brwiach; z dredami; feministek, homoseksualistow, przedstawicieli innych (niz katolicyzm) wyznan, niepelnosprawnych, itd. Jezeli bedziemy ciagle chuchali i dmuchali na wszystkich wokol, to jak niby maja sie przyzwyczaic do mysli, ze nie wszyscy ludzie sa tacy sami?
I mam pytanie, ktora to niby z feministek pokazujacych sie publicznie; w mediach, jest taka straszna, ze przeraza ludzi? Wszystkie te kobiety sa piekne, wyksztalcone, inteligentne, madre i asertywne (Uuuu! Moze wiec o to chodzi tak naprawde, ze mowia glosno to, co im lezy na watrobie?...)
-
2007/03/31 12:26:54
Agnieszko, nie rozumiem dlaczego się denerwujesz i próbujesz mnie oskarżyć o coś, czego nie napisałam. Nie jestem żadnym Kowalskim, który mdleje na widok irokeza czy czegoś takiego. Sama jestem feministką i - wystawię sobie laurkę, ale co tam - człowiekiem otwartym na innych. Nigdzie nie napisałam, że bycie innym = bycie kosmitą. Napisałam jedynie jaki jest stereotyp dotyczący feministki - nie mój stereotyp, a stereotyp panujący w społeczeństwie. Nawet na tym blogu padają takie hasła jak "Potrzeba wam wibratorów".
-
2007/03/31 12:30:04
Agnieszko, w żaden sposób nie zaatakowałam Cię, więc dlaczego Ty atakujesz mnie?
-
2007/03/31 13:56:55
Brightwitch rozumie o co mi chodzi. Każdy jest tym, kim jest. Ale mówimy o feminizmie, a nie o feministkach jako osobach konkretnych: Kowalskiej, Iksińskiej itd.
Liberałowie to z zasady ludzie, którzy popierają: i tu się wymienia itd..
Feministki: to baby co nie mają chłopa i zamiast w garach merdać wymyślają sobie niestworzone pierdoły o które walczą.
Czy z takim wizerunkiem można coś zrobić? Żeby zmieniać "świat" trzeba się postarać o poparcie. A ono, wynika z wizerunku. Nie każę wszystkim zachowywać się tak samo. Chcę tylko, żeby nie uważano, że feministka to ktoś taki. Bo to nie prawda. Chyba, że któraś z was walczy o mniejszą pensję dla męża, albo jest tu, bo jej chłopa brakuje. Ale chyba nie..
-
2007/03/31 15:22:12
Do Brightwitch:
Przepraszam, jezeli odebralas moja wypowiedz jako atak, zapewniam Cie, ze nie bylo to moim zamiarem. Nie oskarzam Cie rowniez o nic. Moje slowa dotyczyly tych osob, ktore udaja, ze wszyscy ludzie sa tacy sami.
Niestety to prawda, ze sie troche zdenerwowalam, ale nie na Ciebie, tylko na wypowiedz Moniki.Czaplickiej. Ja po prostu przestalam juz wierzyc w jakiekolwiek proby dogadania sie z przedstawicielami Kosciola. Irytuje mnie ich mieszanie sie w sprawy panstwa i umoralnianie wszystkich, nawet tych, ktorzy sobie tego nie zycza. Wkurza mnie, ze wplyw na moje zycie maja ludzie ktorzy w ogole nie powinni mieszac sie w sprawy mojego panstwa. Czy my zyjemy w panstwie wyznaniowym, zeby o wszystkim rozmawiac z Kosciolem i o wszystko pytac jego przedstawicieli?
Co do stereotypu feministki, to czy wlasnie nie zaczynaja sie z nim rozprawiac np. takie kobiety jak te, ktore sa zalozycielkami tego bloga?
Jeszcze raz przepraszam, jezeli ktos poczul sie urazony ktoras z moich wypowiedzi.
-
2007/03/31 15:29:52
Agnieszko, w porządku :)
-
2007/04/01 00:54:27
Co zrobić aby było mniej aborcji? Propagować odpowiedzialność za rodzinę, za to co może byc konskwencją współzycia (przpadkowego czy też świadomego). Tyle się mówi o pijanych kierowcach i potrzebie uświadomienia, że jeśli piłeś nie jedź. Natomiast chowa sie głowę w piasek w przypadku prokreacji. Sex, w katolickim społeczeństwie, jest czyms wykletym, tabu, czyms co "Bóg dał". A przeciez owszem Bóg dał nam rozum bysmy wzieli odpowiedzialność za nasze i nie tylko życie. Kościół katolicki nawojue ze aboracja jest złem, ale nie daje odpowiedzi jak go uniknąć. Inne kościoły chrześcijańskie nie mają problemu z antykoncepcją, świadomym i odpowiedzialnym rodzicielstwem. Tylko wówczas aoborcja, stanie sie martwym prawem, a przestanie byc politycznym kotletem odgrzewanym przez zastępy miernych polityków bez pomysłu jak zaistnieć w zyciu publicznym.
-
2007/04/01 10:02:23
"Chętnie podyskutuję o tym, jak realnie zmniejszyć liczbę aborcji."

Jak? Zwyczajnie, tak jak się zmniejsza liczbę każdego innego przestępstwa. Gdyby od czasu do czasu policja zainteresowała się ogłoszeniami w stylu "wywoływanie miesiączki", niewątpliwie liczba aborcji mogłaby spaść.
-
2007/04/01 10:14:35
I niewątpliwie do szpitala trafiałoby sporo kobiet próbujących samodzielnie doprowadzić do poronienia...
-
2007/04/01 10:29:34
Powiem cynicznie (nic strasznego, po prostu wpasowuję się w feministyczny "dyskurs" o aborcji) - przynajmniej szanse byłyby równe, i mamusia, która chciałaby sobie uprzyjemnić życie kosztem tkanki aborcyjnej/zarodka/płodu/żywego człowieka/ dziecka poczętego (niepotrzebne skreślić) ponosiłaby część ryzyka. Nie ma letko - nie uważała, nie stosowała antykoncepcji, to teraz niech będzie dorosłym człowiekiem i "zapłaci" tymi dziewięcioma miesiącami niekomfortowego życia. Niezbyt duża cena, mówiąc szczerze.

Przypominam, że w dzisiejszych czasach bez problemu można dziecko (to narodzone) zostawić w szpitalu. Albo, jeśli się kogoś nie przeraża myśl, że katoliccy fanatycy wychowają go na janczara czarnej inkwizycyjnej klerofaszystowskiej mafii, może je oddać choćby Betankom w Krakowie.
-
2007/04/01 10:36:04
OTIS -> Hmmm... jesteś kobietą czy mężczyzną? Bo jeśli kobietą, to sporo w Tobie jadu w stosunku do innych kobiet.
-
2007/04/01 10:55:41
Mężczyzną. To zabronione? A co do jadu, owszem, jestem jadowity. Skoro jestem jadowity wobec ludzi, którzy urządzają sobie polowania na dziki i chwalą się tym, jakby to był lada jaki sukces (sukces, psiamać... dzik przeciwko karabinowi) - to czemu mam nie być jadowity wobec kobiet, które nie uważały, a teraz chcą sobie uproscić życie, zamiast po prostu odczekać te 9 miesięcy i oddać?
Przypominam - żyjemy w czasach powszechnej i TANIEJ antykoncepcji. Pigułki, najtańsze, to 10 złotych miesięcznie. Te droższe - 30, 50. Podzielone na 60 (dwie osoby*30 dni) daje to góra złotówkę dziennie. Cena batonika.
Czyli - mamy już co najmniej dwa sposoby na walkę z aborcją. Zapewnianie możliwości łatwego i niekłopotliwego oddania dziecka i antykoncepcja. Ale nie - aborcja być musi, bo to jest "wolność".

I owszem, razi mnie hipokryzja feministek, ze szczególnym uwzględnieniem hipokryzji paniduninowej. Mówi ona mniej więcej tyle "aborcja jest niefajna, więc zróbmy coś, żeby ich było mniej, a póki co - zalegalizujmy".

Ciekawe, jak zareagowałaby na następujacy argument:

"gwałty są niefajne, więc zróbmy coś, żeby ich było mniej, a póki co - zalegalizujmy. I nie będziemy dyskutować z fanatykami, którzy uważają, ze istnieje coś takiego jak 'godność kobiety', gdyż spór ten jest nierozstrzygalny"*




(*dla Twojej wiadomości - uważam, że jedna i druga argumentacja jest równie bzdurna, więc odpuść mi żałosne argumenty "otis tarda chce gwałcić kobiety")
-
2007/04/01 11:01:47
Teraz rozumiem dlaczego nie masz zielonego pojęcia o byciu kobietą. Ale tak na dobrą sprawę - ja nie zamierzam z Tobą dyskutować. Po prostu byłam ciekawa - i tyle.
-
2007/04/01 11:05:10
No cóż - bez komentarza. Rozumiem jednak, ze feministki mają pojęcie o byciu tkanką płodową.

-
2007/04/01 11:07:29
Pigułki tanie? Podziel się kasą, co? Bo dla mnie są cholernie drogie - i jak jednorazowo wydam 65 złotych, to potem muszę ścibolić na innych rzeczach...

Aha, sama zadecydowałam o tym, że mój chłopak nie będzie mi dopłacał do pigułek. Honor mi nie pozwala brać jego kasy, nic na to nie poradzę. Może po ślubie będę miała mniejsze skrupuły :D

-
2007/04/01 11:09:25
Nie wiem, czy mam pojęcie o byciu tkanką płodową - nie pamiętam tego :)
-
2007/04/01 11:10:09
O'K, należy zrobić referendum w sprawie aborcji, tylko że równocześnie należy zrobić referendum w sprawie kary śmierci.
Na marginesie, wypowiedź Strąka o tym, że zgwałcone kobiety m ają rodzić, plasuje go w okolicy epoki kamienia z grubsza nie rozłupanego.
-
2007/04/01 11:20:26
Brightwitch: przykro mi, dzielę się z kimś innym. Poza tym, są też inne, tańsze pigułki (rozumiem jednak, że z jakiejś przyczyny wolisz/musisz brać te droższe). Tym niemniej, pamiętaj o dwóch rzeczach:

a) za przyjemnosci, w tym seks, trzeba płacić. Nie ma rady, zawsze jest "coś za coś". Argumentu "to niech państwo płaci" nie przyjmuję - raz, że nie płaci "państwo" a inni obywatele, dwa - że skoro mamy dopłacać do pigułek to czemu nie do "Kodeksu karnego z komentarzem" na przykład, którego potrzebuję bardziej niż pigułek?
b) to jest TWÓJ wybór, że nie zdecydowałaś się obciążyć faceta kosztami - co jest o tyle dziwne, że w pewnym sensie te pigułki są również po to, by i jego nie wpędzić w kłopoty.
-
2007/04/01 11:34:38
ale przeciez panstwo w zadnym stopniu nie zabrania Ci zyc jak chcesz. Jedynie jest mala grupa lysych ziomow, ktorzy zabraniaja. Wiec jak? Zwiekszyc skutecznosc policji i sadow w celu walki z nimi? Jak? Tworzac sady 24 godzinne i pokazujac, ze nikomu zlemu nie moze sie udac. Religia w szkole? Prosze bardzo, nie musisz chodzic... chcesz byc homoseksualista? Badz. Chcesz byc buddysta, badz, chcesz sie zabic - zabij, normalnie "rob co chcesz" byle by to kogos innego nie niszczylo. Pozdro!
-
2007/04/01 11:37:58
Do OTIS_TARDA:
Piszesz, ze kobiety "powinny placic za przyjemnosc". Czy uwazasz, ze kobiety, ktore zostaly zgwalcone tez powinny zaplacic za te "przyjemnosc" i urodzic dziecko swojego gwalciciela?
-
2007/04/01 11:39:32
Z pigułkami jest tak, że jedne organizmowi kobiety pasują, a inne nie - i cena tychże nie ma na to żadnego wpływu. A szkoda, osobiście wolałabym tańsze.

Nie zdecydowałam się brać kasy od Mojego Mężczyzny, bo taka dziwna jestem i tyle. Nigdy nie mogłam się zgodzić na życie za cudze pieniądze i raczej się nie zgodzę. Za Twoje też bym nie chciała, nie musisz się obawiać :)

Moim zdaniem z Twoich wypowiedzi bije kasa - Ciebie stać na wolność i możesz odciążyć państwo. Zwykli ludzie nie pławią się w takim luksusie.

A seks jest naturalną potrzebą organizmu - taką jak jedzenie, picie i wydalanie. To nie tylko przyjemność, to zdecydowanie coś więcej (fizycznie i psychicznie). Seks do czego jest - każdy widzi :) i tylko cynik do potęgi może powiedzieć, że w seksie chodzi li i jedynie o przyjemność (i nie chodzi tylko o prokreację, ale to już inny rodzaj cynizmu :)).

No i jeszcze jedno - biorę pigułki z maniakalną punktualnością, nigdy nie zapominam, nie pozwalam sobie nawet na minutę zwłoki. Być może to obsesja :), ale czy gdybym zaszła w ciążę, to byłaby to moja wina, bo się niedostatecznie zabezpieczałam? Najłatwiej powiedzieć: "głupia babo, nie zadbałaś o to, to ródź, a mnie twoje problemy nic nie obchodzą".
-
2007/04/01 11:42:21
Przepraszam, droga "Agnieszko_Koko", ale nie za bardzo zrozumiałem.
Jeżeli dla Ciebie gwałt jest przyjemnością... cóż. Wydaje mi się ten pogląd nazbyt ekscentrycznym, ale oczywiście nie mogę Ci go zabraniać.
Mam jednak nadzieję, że nie będziesz go zbytnio promować. Mam - jak mi uświadomiono - zerowe pojęcie o kobiecej psychice, wydaje mi się wszelakoż, że większość kobiet traktuje gwałt jako coś odpychającego.

Zaś co do rodzenia dzieci gwałcicielom: odsyłam do ustaw. Może się dowiesz, że - cóż za niespodzianka! - zgwałcona kobieta MOŻE (naprawdę!) dokonać aborcji. Niesamowite, nie?
-
2007/04/01 11:43:13
AGNIESZKA -> Ortis nie rozumie kobiecych problemów, trudno mu się przebić przez grubą skórę prawdziwej męskości. Dla niego wszystko jest takie łatwe, a kobiety to idiotki bez pojęcia o antykoncepcji.
-
2007/04/01 11:44:16
Tak, może. Ale tylko na papierze. Niesamowite, nie?
-
2007/04/01 11:51:22
Drogi OTIS_TARDZIE:
Specjalnie przyjemnosc umiescilam w cudzyslowie, ale chyba nie chciales zwrocic na to uwagi. Nastepnym razem bede bardziej dosadna i nie bede bawila sie w subtelnosc, ktore najwyrazniej nie dla wszystkich sa do odczytania.
Odsylasz mnie do ustaw, ale mnie bardziej odchodzi rzeczywistosc, w ktorej lekarzowi, nawet jezeli kobieta zostala zgwalcona, wolno zaslonic sie wlasnym sumieniem, zeby tylko nie przeprowadzic aborcji. Zazwyczaj jednak watpliwosci lekarzy znikaja (moze potrafia trzymac swoje sumienie na ten czas pod narkoza?), gdy odwiedza sie ich w prywatnych gabinetach i placi im sie grube pieniadze.
-
2007/04/01 12:00:19
Agnieszko, jeśli ktoś nie chce zwrócić uwagi na to, że nie żyje w czarno-białym świecie, to cudzysłów tym bardziej zignoruje :)

Padło już stwierdzenie, że dla Otisa wszystko jest proste - "zgwałcili cię, to przecież masz stosowny zapis w ustawie", "ciąży nie chcesz - zabezpieczaj się", "zaszłaś w niechcianą ciążę - to twoja wina, bo jesteś głupia i nie umiesz się zabezpieczyć".
-
2007/04/01 12:02:46
Brightwitch:

Z pigułkami jest tak, że jedne organizmowi kobiety pasują, a inne nie - i cena tychże nie ma na to żadnego wpływu. A szkoda, osobiście wolałabym tańsze.

Ok - rozumiem. Naprawdę, napisałem to powyżej. I nie mam zamiaru się zastanawiać, czemu bierzesz te droższe. Mam świadomość, że kobiety różnie reagują.


'Nie zdecydowałam się brać kasy od Mojego Mężczyzny, bo taka dziwna jestem i tyle. Nigdy nie mogłam się zgodzić na życie za cudze pieniądze i raczej się nie zgodzę. Za Twoje też bym nie chciała, nie musisz się obawiać :) '

Szacunek - ale, skoro masz zasady, to teraz nie jojcz, że Ci z nimi źle. Zdecydowałaś się nie brać pieniędzy - nie bierz. Inna sprawa, że dalej nie rozumiem, co złego w braniu połowy pieniędzy od faceta za pigulki, które służą Wam obojgu (pomijam sytuacje, gdy stosuje się je np. by wyregulować okres - ale to chyba nie ma tu miejsca). Gdy idziecie do kina, też płacisz za was oboje?

'Moim zdaniem z Twoich wypowiedzi bije kasa - Ciebie stać na wolność i możesz odciążyć państwo. Zwykli ludzie nie pławią się w takim luksusie.'

Uśmiejesz się po pachy - póki co, nie żyję jakoś super ekstra. I jeśli musiałbym wydać te 30 zł na pigułki, musiałbym z czegoś zrezygnować, proste.
A swoją drogą, to fajna sztuczka - pokazanie, że przeciwnik jest nie tylko ideowy, dżenderowy, ale i klasowy. "Wy, bogacze, pławicie się w luksusach, gdy my, proste prząśniczki". Nie te czasy, koleżanko. Nie te czasy.

'A seks jest naturalną potrzebą organizmu - taką jak jedzenie, picie i wydalanie. To nie tylko przyjemność, to zdecydowanie coś więcej (fizycznie i psychicznie). Seks do czego jest - każdy widzi :) i tylko cynik do potęgi może powiedzieć, że w seksie chodzi li i jedynie o przyjemność (i nie chodzi tylko o prokreację, ale to już inny rodzaj cynizmu :)).'

Cóż, chyba jednak nie do końca taką samą. Bez picia umrzesz po tygodniu-dwóch, bez jedzenia - po miesiącu, kłopoty z wydalaniem rozwalą ci organizm w kilka? kilkanaście? - nie wiem dokładnie - dni. Bez seksu można wytrzymać, zapewniam - nawet jeżeli nie jest to zbyt przyjemne. Tak czy inaczej, na pewno nie jest to najbardziej elementarna z potrzeb. A skoro tak, myślę, że należy płacić za jej komfortowe zaspokajanie.

Jeszcze inaczej: musimy jeść, zgoda. I najtańsze jedzenie kosztuje naprawdę niewiele - jakieś parówki, ryż, makaron. Tym niemniej, jesli chcesz jeść smaczniej - musisz płacić. Czy naprawdę uważasz, że jedzenie "mniej tanie" powinno być refundowane?


'No i jeszcze jedno - biorę pigułki z maniakalną punktualnością, nigdy nie zapominam, nie pozwalam sobie nawet na minutę zwłoki. Być może to obsesja :), ale czy gdybym zaszła w ciążę, to byłaby to moja wina, bo się niedostatecznie zabezpieczałam? Najłatwiej powiedzieć: "głupia babo, nie zadbałaś o to, to ródź, a mnie twoje problemy nic nie obchodzą".'

Ujmę to tak - w każdym naszym działaniu istnieje element ryzyka. Jesli decydujesz się na seks, musisz być świadoma, że jest - minimalne bo minimalne - ryzyko, że zajdziesz w niechcianą ciążę. Tyle tylko, że zwyczajnie uważam za niesłuszne, by usuwać ciążę, gdy można sprawę rozwiązać inaczej. Czyli - jak zapewne się domyślasz - urodzić i oddać. Po prostu.

Mam świadomość, że państwo zwyczajnie nie realizuje swoich obowiązków względem kobiet w ciąży. Ale, zauważ, "feministki" (roboczo nazywając) znacznie rzadziej zajmują się tym aspektem rzeczywistości, woląc walczyć o legalizację aborcji.
-
2007/04/01 12:03:20
Do DZIEWCZYNA_PAWELKA:
Nie utwierdzaj Otisa w tym, ze prawdziwa meskosc polega na byciu gruboskornym. Dla mnie facet, ktory nie dba o kobiete z ktora jest i w nosie ma wszystkie inne kobiety, nie jest zadnym prawdziwym mezczyzna.
Nie chce mi sie jednak wierzyc, ze Otisa nie obchodzi los kobiet (a moze sie myle?)
-
2007/04/01 12:13:12
Szanowne panie!

Podziwiam feministyczną sztukę dyskusji. Parę wpisów - i rozmowa zeszła na mój temat. Oczywiście, mile łechcze to moją próżność, ale z dyskusją - taką poważną - wiele wspólnego nie ma. Zwłaszcza, że przypominacie najgorsze, stereotypowe wzorce "bab z ławek". "A wie pani, że ten Krzysiek spod siódemki tłucze żonę" "łojezu, a skąd pani wie?" "A, bo mówiła mi ta spod dwójki, że raz widziała, jak ją przepraszał".

Kurcze, dość głupia sytuacja. Większość kobiet, z którymi mam do czynienia, potrafi racjonalnie argumentować, rozmawiać, dyskutować, nie zawracając mi głowy jakimiś plotkami i pomówieniami. Człowiek wchodzi na feministyczne forum i wydaje mu się, że tu będzie tak samo... i niespodzianka: przypomina się swojska atmosfera podblokowej ławki.

I to ma być awangarda Postępu?
-
2007/04/01 12:14:15
jeszcze "zaszłaś w ciążę? co ci szkodzi donosić i oddać", bo przecież ciąża to jak katar, szybko bez problemów i bezboleśnie, nawet nikt nie zauważy, jak na jakiś czas znikniesz,a twój portfel nie odczuje tych kilkuset złotych, które po prostu trzeba wydać na ciążę :/
-
2007/04/01 12:14:29
No i jeszcze "antykoncepcja jest powszechna i TANIA". O powszechności mógłby porozmawiać z jedną panią ginekolożką, która nie chce łódzkim studentkom przepisywać pigułek. To pewnie byłaby ciekawa dyskusja. A o taniości z rzeszą różnych kobiet.

Albo to: "Nie ma letko - nie uważała, nie stosowała antykoncepcji, to teraz niech będzie dorosłym człowiekiem i "zapłaci" tymi dziewięcioma miesiącami niekomfortowego życia. Niezbyt duża cena, mówiąc szczerze."
Tak, nie ma lekko, ale tylko dla tych, którzy nie są tacy cwani jak Otis. 9 miesięcy niekomfortowego życia i całe życie z poczuciem klęski. Marzenie każdej kobiety.

Otis, jednak nie masz pojęcia o kobiecej (może nawet ludzkiej w ogóle?) psychice. Zastanów się dlaczego nowo narodzone dzieci są wyrzucane, zabijanie, oddawane do bidulów. Uważasz, że dom dziecka to sama frajda? Albo, że niechciane macierzyństwo to wielka rozkosz? Popytaj dzieci z patologicznych rodzin, czy matki głaszczą je po główkach na dobranoc.
To są tylko skrajne przypadki, a co z dziećmi tych kobiet, które dobrze traktują niechciane dziecko, ale nigdy się do niego nie przywiązują - i dziecko czuje to, że matka go nie kocha?

Świat jest różnorodny, a ludzkie relacje nie dają się sprowadzić do kilku prostych schematów.
-
2007/04/01 12:16:40
Otis - nie jojczę, że mi źle, bo sama płacę. Jojczę, jeśli już tak chcesz to nazwać, bo to jednak jest dużo kasy.
-
2007/04/01 12:19:32
poza tym, pewnie nie zauważyłeś, ale były też postulaty o edukację seksualną w szkołach i zwiększenie dostępności środków antykoncepcyjnych.

myślę, że większość nas zgadza się, że aborcja to ostateczność i bynajmniej nie od tego trzeba by było zaczynać, ale co mamy zrobić, kiedy próbuje się atakować kobietę od tej strony?
-
2007/04/01 12:21:27
A jak idziemy do kina czy gdziekolwiek to płacimy po połowie. Czasami płaci on, gdy ja jestem kompletnie spłukana, ale to baaaaardzo rzadko i po moich baaaaaardzo długich wątpliwościach. I, żeby nie było wątpliwości - rewanżuję się przy następnym wyjściu.

Dlaczego to robię? Bo nie znoszę wisieć na cudzej kasie! To ciężko jest zrozumieć?

A jeśli chodzi o "urodzić i oddać" - przeczytaj, co napisała mademoiselle.elisabeth.
-
2007/04/01 12:23:40
Agnieszka -> oj, nie sprawia takiego wrażenia, jakby go obchodziło.
-
2007/04/01 12:28:20
Kurcze, faktyczna glupia sytuacja, bo wiekszosc facetow, ktorych znam nie rzuca argumentami w rodzaju: przeciez kobieta moze urodzic i oddac "po prostu". Moze dlatego, ze facet ktory zyje z kobieta, ktora jest w ciazy wie, bo widzi, ze cale zycie sie zmienia i juz nic nie jest proste. Czy Ty sobie wyobrazasz, ze ciaza i rodzenie dzieci, wyglada tak, jak przed wiekami, ze kobieta rodzila kopiac kartofle w polu, bez przerywania roboty. A moze tak jak w "Pachnidle" Sueskinda, oprawiajac ryby? Na chwile klada sie pod stolem, plum! rodzi sie dziecko, a ona wstawala i dalej sobie oprawiala ryby. Wyobraz sobie, panie sasiedzie, ze czasy sie zmienily i moze kiedys bedziesz sie mogl o tym przekonac, gdy troszeczke podrosniesz...
-
2007/04/01 12:30:18
Otis:

"Bez seksu można wytrzymać, zapewniam - nawet jeżeli nie jest to zbyt przyjemne. Tak czy inaczej, na pewno nie jest to najbardziej elementarna z potrzeb. A skoro tak, myślę, że należy płacić za jej komfortowe zaspokajanie."

To powiedz tym biednym ludziom z forum "(Brak) Seks(u) w małżeństwie". Chętnie tam zerknę, jak już się wypowiesz :)

"Uśmiejesz się po pachy - póki co, nie żyję jakoś super ekstra. I jeśli musiałbym wydać te 30 zł na pigułki, musiałbym z czegoś zrezygnować, proste.
A swoją drogą, to fajna sztuczka - pokazanie, że przeciwnik jest nie tylko ideowy, dżenderowy, ale i klasowy. "Wy, bogacze, pławicie się w luksusach, gdy my, proste prząśniczki". Nie te czasy, koleżanko. Nie te czasy."

He, he - o tamtych czasach nie mam za dużego pojęcia, bo za młoda jestem. Nie zdążyli mi propagandy wtłoczyć do głowy. Być może nie zauważyłeś, ale napisałam, że jak wydam jednorazowo te 65 zeta, to potem muszę ścibolić. Czyli jednak z czegoś rezygnuję i, uśmiejesz się, ale nie jest to 30 batoników.
-
2007/04/01 12:32:12
Skąd się biorą dzieci?
Dlaczego nikt w trakcie dyskusji o aborcji nie zadaje tego pytania? Lub pytania "Skąd się biorą ciąże, które są usuwane? Skąd są te dzieci które są zabijane?".
"No... wiesz ... Pan z Panią i ten tego... ". No wiem. I chyba każdy w odpowiednim wieku wie. Sex. Stosunek płciowy może zakończyć się zapłodnieniem. Nadal chyba nic nowego. A jednak wygląda na to, że jest to nieznane prawo natury dla "obrońców kobiet" dla których dzieci te biorą się z braku dostępu do antykoncepcji, z braku odpowiedniego "wychowania seksualnego" w szkołach. Dziwne.
Nikt nie zmusza kobiety ani mężczyzny do stosunku, chyba, że jest gwałt (pominę na razie tą kwestie, postaram napisać się o tym później).
Więc skąd zaskoczenie kiedy okazuje się, że stosunek okazał się owocny?
Wygląda więc, że ktoś wmówił nam, że możemy korzystać z naszej seksualności jak z rozrywki, bez żadnego ryzyka. Zamiast iść do kina, możemy "iść do łóżka". Zamiast zjeść kolacje, możemy "skonsumować siebie".
Seks jest naturalną częścią bycia człowiekiem, jednak od zwierząt różnimy się tym, że myślimy. Że możemy przewidzieć konsekwencje swoich czynów, a taką konsekwencją stosunku jest ciąża. Każde nasze działanie ma swoje konsekwencje i możliwe skutki. Z tym po prostu trzeba się liczyć.


A co z prawem kobiety do wyboru? Oczywiście, że zarówno mężczyzna jak i kobieta mają prawo wyboru. Mogą "się przespać" lub nie.

-
2007/04/01 12:43:03
Koleżanki- otis_tarda ma dużo wolnego czasu, bo prawdopodobnie albo siedzi w pracy i z nudów łazi po forach, albo siedzi w domu, bo jego pieniądze na niego zarabiają (zupełnie jak w reklamie ;) ).
Tłumaczenie mężczyźnie o ciąży i aborcji to jak rozmowa ślepego z głuchum o kolorach i muzyce- zero zrozumienia.

Cokolwiek napiszemy i tak do niego nie dotrze (symptom fanatyka?), a jedynie da powód do kolejnych ambitnych myśli (w stylu: Zwłaszcza, że przypominacie najgorsze, stereotypowe wzorce "bab z ławek". "A wie pani, że ten Krzysiek spod siódemki tłucze żonę" "łojezu, a skąd pani wie?" "A, bo mówiła mi ta spod dwójki, że raz widziała, jak ją przepraszał".)

Wróćmy jednak do meritum. Oddawanie- wbrew pozorom to nie jest takie hop-siup. Gdyby było nie znajdywano by dziesiątków ciał dzieci na śmietnikach. Wiem, bo moja mama pracuje w pogotowiu opiekuńczym i tam, to trzeba co kiklanaście dni śmietnik sprawdzać i często się coś znajdzie...
Poza tym jest gro tych, które patrzą na dziecko i myślą sobie- ach, może spróbuję.
A potem w wiadomościach: nieupilnowała dziecka- wypadło przez okno, poszło w środku zimy na spacer bez ubrania i zamarzło, zostało zabite huśtawką na placu zabaw-matka była w sklepie itd.
to są skrajne przypadki. Ale są. I niestety nie tak rzadkie, jakbyśmy sobie tego życzyły. Oczywiście- część z nich to matki, które nie myślały o aborcji, tylko były do tej roli nieprzygotowane. O tym też należy pamiętać.
Więc obok edukacji seksualnej powinna być edukacja co do dzieci. Amerykański pomysł z elektronicznymi dziećmi na pewno ma znamiona obu tych edukacji. Myślę, że młodzi dwa razy się zastanowią i przypomną swoje przejścia z dzieckiem zanim zrobią coś głupiego i np się nie zabezpieczą..

co do Kościoła: tu nie chodzi o układanie się z nim. Kościół to tak naprawdę (w Polsce) 4,5 władza (naprawdę czwarta i pół). Ponieważ w wielu wsiach i miasteczkach jest skuteczniejsza niż mass media. Co powie ksiądz z ambony- to dotrze. A siła wpływowa księży- sami wiemy.
Mnie też stan rzeczy się nie podoba, ale zamiast walczyć- warto współpracować..
PS jak wiadać- nawet pomimo takiego bloga możemy zostać potraktowane jak baby z ławy- jak widzisz- inteligencja nie wystarcza żeby walczyć z zacietrzewieniem..
-
2007/04/01 12:43:40
Agnieszka -> Z tą "prawdziwą męskością" to ironia była. Gdyby mój facet powiedział mi, że "kobiety zachodzą w ciążę, bo są głupie i nie potrafią się zabezpieczyć", to zostawiłabym go. Ja bym zaszła w ciążę, a on by mi powiedział to samo, co wcześniej mówił o innych kobietach.

O, ja dziękuję za takiego "mężczyznę".

Otis -> Co my poradzimy na to, że się sam wystawiłeś? :)
-
2007/04/01 12:45:00
bo chyba wszyscy tu wiedzą, skąd się biorą dzieci. (ja na przykład omijam warzywniaki z daleka, jeszcze isę do mnie jakaś kapusta przyczepi).

czyli co, nie mamy prawa korzystać z naszej seksualności tylko dla przyjemności?
-
2007/04/01 12:47:46
tenktorystarasie, wszyscy wiemy skąd się biorą dzieci, ale ludzie też CHCĄ uprawiać seks i NIE CHCĄ mieć dzieci.
-
2007/04/01 12:52:32
Spoleczenstwa wielowartosciowego zbudowac sie nie da. Spoleczenstwo, to wlasnie grupa ludzi ktora dzieli jakies wspolne wartosci istotniejsze od roznic. Czy miedzy pane Piłką a dajmy na to mną istnieja takie wartosci, ktore obaj dzielimy niezaleznie od roznic i ktore sa dla nas od tych roznic wazniejsze? Nalezaloby umiec takie wskazac. Obawiam sie, ze nie umiem ich znalezc.

Byc moze na poziomie fizjologicznym - swiatlo, cieplo, jedzenie.. - tak. Prawdopodobnie obaj dzielimy przywiazanie do tych rzeczy. Jesli juz jednak mowimy o ilosciach i zroznicowaniu, to moga byc znaczne roznice. Ja akurat jadam mieso, ale kiedys nie jadlem. Czyli zywnosci wspolnie produkowac juz bysmy wtedy nie mogli. Oznaczaloby to, ze nasze wspolne spoleczenstwo bylaby to struktura calkowicie heterogeniczna, w ktorej to co wspolne, wykonywaloby sie wylacznie w celu zabezpieczenia tych podstawowych elementow, ale i na tym poziomie jest juz masa roznic. Bo kiedy nie jadlem miesa, to moja tolerancja na jego metode pozyskiwania zywnosci byla zerowa i gdybym tylko mogl, zabronilbym mu. Mysle, ze "spoleczenstwo wielokulturowe" to oksymoron.
-
2007/04/01 12:53:26
Brightwitch: mimo wszystko, uważam że złotówka dziennie za bezpieczny seks to nie jest dużo. Są droższe przyjemności, których ludzie - nawet ubodzy - sobie nie odmawiają. Flaszka czyściochy kosztuje coś koło tego, prawda?

Co do pani ginekolog: super przykład. "Antykoncepcja jest niedostępna, bo pani ginekolog w pipidówie dolnej nie chce wypisywać pigułek". Mogę podać parę innych przykładów, jak to w Polsce się źle dzieje:
"Kobiety w Polsce są grube, bo moja sąsiadka Hermenegilda Bąk waży 120 kilo". "Policja w Polsce jest nieskuteczna, bo Zenobiusz Pała ma zwyczaj pić kawę na komendzie zamiast chodzić na patrole".
Ale są też pozytywy: "Polska to naród milionerów, bo Jan Kulczyk z Poznania jest miliarderem". "Polska to najbardziej wysportowany naród na świecie, bo Adam Małysz i Otylia Jędrzejczak osiągają sukcesy w sporcie".

Błagam, odpuść sobie retoryczne sztuczki. Też czytałem Schopenhauera.

'Albo to: "Nie ma letko - nie uważała, nie stosowała antykoncepcji, to teraz niech będzie dorosłym człowiekiem i "zapłaci" tymi dziewięcioma miesiącami niekomfortowego życia. Niezbyt duża cena, mówiąc szczerze."
Tak, nie ma lekko, ale tylko dla tych, którzy nie są tacy cwani jak Otis. 9 miesięcy niekomfortowego życia i całe życie z poczuciem klęski. Marzenie każdej kobiety.'

Zrozum - naprawdę, pisze po raz ostatni - jesteśmy ludźmi WOLNYMI. Mamy prawo wybierać, ale nasze wybory mają swoje konsekwencje. Naprawdę to tak trudno pojąć? Jedną z konsekwencji współżycia jest ciąża. To, co wy proponujecie, to proste rozwiązanie: usunąć, jeśli się będzie miało taki kaprys. A potem powtarzacie mi, że świat nie jest czarno -biały.
No i, jak rozumiem, usunięcie ciąży zapewni komfortowe życie i poczucie sukcesu. Gratulacje.

"Otis, jednak nie masz pojęcia o kobiecej (może nawet ludzkiej w ogóle?) psychice."

Za to Ty masz.

"Zastanów się dlaczego nowo narodzone dzieci są wyrzucane, zabijanie [...]"

Ludzie popełniają przestępstwa, po prostu. Nie wnikam, czy to jest następstwo Grzechu Pierworodnego (albo, jeśli wolisz, naszego biologicznego uwarunkowania), racjonalna kalkulacja, wada psychiczna czy efekt opresywnego społeczeństwa (pewnie wszystkiego po trochu, zależnie od przestępstw). Wiem, że jest to przestępstwo - i tyle. A z przestępczością trzeba walczyć.

Tyle tylko, że nie widzę powodu, by legalizować inne przestępstwa w celu zwalczenia innych. A to wlaśnie, drogie panie, proponujecie.

'[...]oddawane do bidulów. Uważasz, że dom dziecka to sama frajda? Albo, że niechciane macierzyństwo to wielka rozkosz? Popytaj dzieci z patologicznych rodzin, czy matki głaszczą je po główkach na dobranoc.
To są tylko skrajne przypadki, a co z dziećmi tych kobiet, które dobrze traktują niechciane dziecko, ale nigdy się do niego nie przywiązują - i dziecko czuje to, że matka go nie kocha?'

Teraz przechodzi się na rodzinne domy dziecka. Bidule, wciąż istniejące, to pamiątka po czasach, gdy wasi ideowi koledzy budowali nowy, lepszy, świat. No i uważam, że lepiej być niekochanym, niż niezywym. Tyle.
-
2007/04/01 12:55:37
Dziewczynko_pawelka: gdybym ja miał taką sukę, która wymyśla co powiedziałem, a następnie bohatersko z moją rzekomą wypowiedzią się rozprawia - zostawiłbym od razu.
Och, nie martw się - to nie o Tobie. Ty przecież tak nie postępujesz, prawda?
-
2007/04/01 12:55:56
Monika.Czaplicka

"Tłumaczenie mężczyźnie o ciąży i aborcji to jak rozmowa ślepego z głuchum o kolorach i muzyce- zero zrozumienia."

Z reguły unikam takiego generalizowania, ale kiedy czytam tych dwóch panów, którzy nas tu nawracają, to zaczynam myśleć, że coś w tym jest. Więcej wrażliwości na los kobiet, panowie!




-
2007/04/01 12:56:47
Drogie panie, wasze propozycje sa niezle ale zbyt delikatne. Przepraszam, ze sie wtracam w damskie forum ale uwazam, ze jedynym rozwiazaniem tych narastajacych problemow jest rozwiazanie silowe. Trzeba porozbijacie te glupie i wylysiale lby starych, zgrzybialych i smierdzacych katolobolszewikow. W przeciwnym razie nigdy nie bedzie spokoju, zawsze beda probowali zagladc w wasze intymne miejsca. Ciemnote nalezy wypalic i to najlepiej napalmem innego wyjscia nie ma.
-
2007/04/01 13:01:33
Otis -> Obrażasz się, bo się powie, że nie masz pojęcia o kobietach. Nie masz! Uważasz, że nie istnieje związek między niechcianą ciążą a porzuceniem lub zamordowaniem niemowlaka? Istnieje.

Wczuj się w rolę kobiety w niechcianej ciąży.
-
2007/04/01 13:02:07
Do MONIKA.CZAPLICKA:
No i mamy jeszcze od niedawna becikowe, ktore sklania ludzi do zostawienia sobie na jakis czas dziecka, zeby miec za to pieniadze. To, co dzieje sie potem z tymi dziecmi, juz panow z LPRu nie obchodzi. Zastanawiam sie, dlaczego nasze kochane wladze nie wpadly do tej pory na pomysl stworzenia czegos w rodzaju dawnych ochronek, w ktorych dzieci spalyby jedne na drugich (w brudzie, glodzie) i ktorymi "zajmowalaby sie" osoba bioraca co miesiac pieniadze na ich utrzymanie.
Do DZIEWCZYNKA_PAWELKA:
Moja znajoma powiedziala mi kiedys, ze kobiety sa z mezczyznami min. dlatego, zeby ich "cywilizowac". A moze cos w tym jest. Ja np. mniej obawiam sie przejsc obok grupy kiboli, gdy z nimi jest choc jedna dziewczyna. Oczywiscie nie jest to regula, ale... I pytanie, co sie dzieje u licha! z kobietami, ktore sa z wszelkiej masci fanatycznymi prawicowcami, dlaczego ich nie cywilizuja?! Dlaczego w jednym szeregu z wszechpolakami i innymi oszolomami stoja dziewczyny? Nie oczekuje odpowiedzi na to pytanie, tak sie tylko zastanawiam, czy moja znajoma, z takim podejsciem do zwiazku, jest szczesliwa osoba.
Hm! Pewnie corki Giertycha tez stana z nimi w jednym szeregu...
-
2007/04/01 13:05:21
Otis -> IMHO pisząc (to skrót, bo sam wiesz co napisałeś) "nie uważała, nie stosowała antykoncepcji, to teraz niech będzie dorosłym człowiekiem", osądziłeś kobiety jako idiotki bez pojęcia o antykoncepcji.

Aha, zabezpieczać się może też facet. Antykoncepcja to nie tylko sprawa kobiet!
-
2007/04/01 13:05:25
Zastanawiam sie, dlaczego nasze kochane wladze nie wpadly do tej pory na pomysl stworzenia czegos w rodzaju dawnych ochronek, w ktorych dzieci spalyby jedne na drugich (w brudzie, glodzie) i ktorymi "zajmowalaby sie" osoba bioraca co miesiac pieniadze na ich utrzymanie


Agnieszko_koko, Twoja wiedza poraża.

www.rdd.pl/
-
2007/04/01 13:09:54
otisie, złotówka, kiedy bierzemy tabletki, z tych tańszych. (no, oczywiście można by tu dyskutować o częstotliwości stosunków, opłacalności prezerwatyw etc., ale bez przesady, chyba wszyscy wiemy, że to byłoby bezsensowne, tak więc zatrzymajmy się na tabletkach). żeby brać tabletki - trzeba mieć receptę. sytuacja z ginekologiem, który nie chce wypisać recepty na tabletki, to wcale nie jest rzadkość. albo sytuacja, kiedy ginekolog nie przepisze ci tych tańszych tabletek, mimo że nie ma żadnych przeciwskazać, tylko te dwa razy droższe, których reklamę ma na ścianie i notesiku. i to nei dzieje się tylko w pipidówie, to się dzieje także w dużych miastach.

poza tym chyba naprawdę nie rozumiesz - myślisz, że kobiety usuwają ciążę "bo mają taki kaprys"?
przykro mi, że tak spłaszcza się psychikę kobiet i to, o co feministki naprawdę walczą.
-
2007/04/01 13:10:58
"Otis -> IMHO pisząc (to skrót, bo sam wiesz co napisałeś) "nie uważała, nie stosowała antykoncepcji, to teraz niech będzie dorosłym człowiekiem", osądziłeś kobiety jako idiotki bez pojęcia o antykoncepcji."

Nie. Tylko niektóre. Ale właśnie zbiór "kobiet-idiotek" z którymi się spotkałem wzbogacił się o kolejny element.

"Aha, zabezpieczać się może też facet. Antykoncepcja to nie tylko sprawa kobiet"

Owszem, może. Co - nawiasem mówiąc - przynosi dodatkową kwestię: jakie są prawa i obowiązki faceta podczas ciąży. Czy mamy np. prawo zrezygnować z alimentów? (No bo skoro kobieta może wyabortować, bez pytania meżczyzny o zdanie, to chyba też męzczyzna również powinien mieć prawo pozbyć się problemu, nie? Powalczycie, drogie feministki, o to prawo?).
-
2007/04/01 13:11:29
Agnieszko, ucywilizowanie kogoś, kto potrafi jedynie rzucić kamieniem (dosłownie) w swego oponenta, nie należy do zadań najłatwiejszych... Niestety. Ilość nienawiści, która płynie we krwi tych łysych chłopców nie da się okiełzać jakąś tam "głupią kulturą". Ani obecnością kobiet.

A i te kobiety też potrafią nieźle przyłożyć (Otis coś może o tym powiedzieć :)).

-
2007/04/01 13:14:54


O, jak sie milo zrobilo, Otis masz pieska, z ktorym rozmawiasz. Ale to nieladnie zostawiac pieska, nawet jezeli nie zgadza sie z Twoimi pogladami. Mam nadzieje, ze tylko z nim rozmawiasz, bo wiesz, zoofilia jest w Polsce karalna...
-
2007/04/01 13:19:48
Jejku, przepraszam, że nie odpisuję na wsyzstko - ale naprawdę, mam też swoje zajęcia. Takie jak gotowanie niedzielnego obiadu :D

mademoiselle.elisabeth

60 zł. Na dwóch partnerów - 30 zł. Na 30 dni - 1 zł. Zgadza się?

"sytuacja z ginekologiem, który nie chce wypisać recepty na tabletki, to wcale nie jest rzadkość."

Może. Ja się z czymś takim nie spotkałem, znam kilka dziewczyn z róznych okolic Polski i problemu z pigułkami nie mają. Nie chce mi się wierzyć, by moje znajome były jakimiś wyjątkami.

"albo sytuacja, kiedy ginekolog nie przepisze ci tych tańszych tabletek, mimo że nie ma żadnych przeciwskazać, tylko te dwa razy droższe, których reklamę ma na ścianie i notesiku."

To jest problem, rzeczywiście. Ale dotyczy on całej służby zdrowia, niestety :/ i nie ma nic wspólnego z feminizmem, patriarchatem i innszą opresją.
Rada jest jedna, szanowne postępowe panie (nie uczyli was tego na femikursach?) - trzeba się upominać o swoje. Tak jak trzeba się upominać o właściwe wykonanie każdej usługi.
Nie chcę być wredny, ale w tym wypadku przydałoby się wam pójść na marsz UPR - oni zdaje się są za uprywatnieniem stosunków lekarz-pacjent, chłechłechłe.
-
2007/04/01 13:22:49
Brightwitch: "nieźle przyłożyć" potrafi każdy. Ale, póki co, jakoś nie czuję się specjalnie obity. Ot, sympatyczna sieciowa dyskusja.

Co prawda, Agnieszka_koko zaczyna trochę bredzić i chyba próbuje mnie obrażać... zdarza się, urok "neta". Skoro sobie rozmowy nie życzy, to nie.
-
2007/04/01 13:23:17
spróbujmy sobie wyobrazić dwie rzeczywistości:

1. aborcja jest całkowicie zakazana, bo życie chroni się od poczęcia (tak więc zgwałcona trzynastolatka także musi urodzić, przecież "zawsze może oddać"). seks jest tabu, a antykoncepcja jest droga, bo seks poza małżeństwem jest fanaberią, a w małżeństwie przecież nie potrzeba, tak więc stać na nią klasę średnią większych miast i wszystkich sytuowanych wyżej.
te same kobiety na ogół mają pieniądze, żeby wyjechać dokonać aborcji w innych krajach. za to dla tych biedniejszych kwitnie podziemie aborcyjne (bo popyt jest, nawet większy, skoro albo się o antykoncepcji nie wiem, albo na nią nie stać). w efekcie dokonywania zabiegów w często niehigienicznych warunkach wiele kobiet umiera albo przechodzi jakieś powikłania. inne, których nei stać i nie udało im się poradzić "domowymi sposobami", oddają dzieci, albo, w stresie etc. - zabijają.

2. od podstawówki w szkole jest przedmiot pod nazwą "edukacja seksualna", prowadzony przez profesjonalistów, z określonym programem, podręcznikami itd, na którym nie tylko reklamuje się podpaski always, ale rzeczywiście przekazuje rzetelną wiedzę.
antykoncepcja jest powszechnie stosowana, bo ludzie więdzą o niej więcej i jest tańsza.
aborcja nie jest zakazana, le wcześniej kobieta musi przeprowadzić (darmową) rozmowę z psychologiem, poza tym wie, że nie straci pracy, będzie się miała z czego utrzymać, a otoczenie nie będzie jej potępiać, jeśli zdecyduje się urodzić.

którą rzeczywistość wybierasz?
-
2007/04/01 13:27:34
Patrząc na przemyślania panów widzę obraz taki:
1) seksu nie- chyba, że żeby zrobić dziecko
2) jak już się przez przypadek zrobi- bidul
3)Faceci powinni decydować o dziecku, alimentach i kobiecie
4)z założenia: kobieta do garów

Hołg :)

PS mademoiselle.elisabeth poruszyła też ważny wątek: kobieta w ciąży może zapomnieć o pracy.. wiemy wszyscy jak to wygląda.. A trudo z okazji ciąży wziąć tydzień wolnego, prawda? Zawsze się to wiąże z większym wolnym...
-
2007/04/01 13:28:52
mademoiselle.elisabeth:

Wiem, mam kiepski styl :( - ale skoro już podjęłaś dyskusję, to bądź uprzejma czytać co piszę. Nic, powtórzę: Schopenhauera czytałem i zastosowanie "sposobu 13" mogę skwitować tylko wzruszeniem ramionami. Przykro mi.
-
2007/04/01 13:32:09
Do OTIS_TARDA:
Rozczaruje Ci pewnie, ale doskonale wiedzialam o istnieniu rodzinnych domow dziecka. Piszac o ochronkach myslalam o patologicznej sytuacji istniejacej w czasach, gdy kobiety rodzily jedno dziecko za drugim i oddawaly je osobom zarabiajacym na ilosci sierot, ktorymi mialy sie opiekowac. Dzieci te konczyly na ulicy zebrzac i umierajac.
Czy ja probuje Cie obrazic? Nie wiem dlaczego wpadles na taki pomysl, przeciez sam zaczales pisac o suce, no to pociagnelam ten temat:)
-
2007/04/01 13:33:50
Monika Czaplicka: gratulacje! Kurcze, niedługo się nam tu kółko erystyczne zrobi. Tobie jednak odpowiem, ot, żeby kłamstewka sprostować (że nie zrozumiałaś przekazu - nie wierzę). Króciutko i w punktach, żeby było jasno i zrozumiale.

1) seks owszem. Jednak, trzeba ponosić jego konsekwencje. Za przyjemności niestety się płaci.

2) jak już się przez przypadek zrobi dziecko - są różne możliwości. Urodzić i odchować, ew. oddać (skąd te bidule - nie wiem. W Polsce się od nich odchodzi)

3)Faceci powinni decydować o dziecku, alimentach i kobiecie. Bzdura. Napisałem tylko, że skoro chcecie dać kobietom prawo do ucieczki od odpowiedzialności, to podobne prawo należałoby dać mężczyznom. CHyba jesteście za równością... siostry.

4)z założenia: kobieta do garów. Bzdury. Akurat przy garach teraz jestem ja.

Ale to fajna rzecz, polemizować z przypisanymi poglądami, nie? Zwłaszcza, jeśli są fałszywe.
-
2007/04/01 13:37:10
dobrze, ja się zgubiłam, czy mógłby pan, panie otisie, wytłumaczyć mi, o co panu właściwie chodzi?
-
2007/04/01 13:41:18
mademoiselle.elisabeth:
O brzydką erystyczną sztuczkę, którą była pani uprzejma zastosować
-
2007/04/01 13:48:15
Agnieszka -> Dla Otisa obrazanie innych jest w porzadku, natomiast jesli on zostanie obrazony, to wielki skandal!
-
2007/04/01 13:49:58
Otis -> Masz duzo wolnego czasu przy tych garach. A moze ci kobieta pomaga ("pomaga" czytaj: "wszystko robi za ciebie")?
-
2007/04/01 13:53:22
nie, chodzi mi, o co ogólnie panu chodzi.
co do brzydkiej erystycznej sztuczki, wprawdzie nei wiem, co w niej takiego brzydkiego, ja schopenhauera nie czytałam, ale też była zastosowana w tym celu.
-
2007/04/01 13:56:06
Ogólnie? O Pokój-Na-Ziemi. Czy to nie jest szczytny cel?

Zaś co do erystycznych sztuczek: albo rozmawiamy względnie uczciwie, albo się bawimy w sztuczki.

Co w niej brzydkiego? Cóż - doskonale Pani wie, że ani jeden, ani drugi świat nam nie grozi.
-
2007/04/01 14:06:25
Do OTIS_TARDA:
A co dobrego gotujesz dzis na obiadek przy tym Schopenhauerze? Czytasz glosno swojej suce? Ale chyba nie jestes dopiero przy sposobie 13., bo co bedzie, jesli ktos tu uzyje np 34.? :)
-
2007/04/01 14:06:36
spoko, wybory na mistera to nie tu. skoro rozmawiamy względnie uczciwie, to chyba wysłuchujemy argumentów obu stron, prawda? chyba że rpzmowa ma polegać na przerzucaniu się argumentami, zupełnie nei zwracając uwagi na argumenty drugiej strony. bo z takiej "dyskusji" to ja odpadam, gadanei dla samego gadania nigdy mnei nei bawiło, a sama się umacniać w swoich sądach nei muszę.

doskonale wiem, że nie grozi, ale przynajmniej mam do czego dążyć i o co walczyć.
-
2007/04/01 14:09:34
Otis napisal: "Ja się z czymś takim nie spotkałem, znam kilka dziewczyn z róznych okolic Polski i problemu z pigułkami nie mają. Nie chce mi się wierzyć, by moje znajome były jakimiś wyjątkami."

Tak, znajac kilka dziewczyn masz naprawde duza wiedze o praktykach ginekologow. Oczywiscie, ze to niemozliwe, by ginekolodzy nie przypisywali pigulek. Przeciez TY nie znasz dziewczyny, ktora by to spotkalo. Porazajaca logika.

My nie stosujemy Schopenhauera w praktyce. My mowimy o faktach. Ty natomiast probujesz nam pokazac, ze swiat jest taki prosty, a kobiety glupie.
-
2007/04/01 14:10:07
agnieszko, dziewczynko i inni
naprawdę sądzicie, że warto dalej ciągnąć tę dyskusję?
wchodząc na poziom słownych dogryzanek sobie wystawiamy kiepskie świadectwo.

poczekajmy, zobaczymy, czy pan otis jest w stanie zwerbalizować, o co mu chodzi i czy będzie w stanei o tym rozmawiać bez sięgania do shopenhauera.
a jeśli nie, to po co strzępić język?
-
2007/04/01 14:19:58
1) seks owszem. Jednak, trzeba ponosić jego konsekwencje. Za przyjemności niestety się płaci.

No to przecież to napisałam- sex tylko w wypadku kiedy się chce dziecko."przyjemności niestety się płaci" czytaj- dziecko.

2) jak już się przez przypadek zrobi dziecko - są różne możliwości. Urodzić i odchować, ew. oddać (skąd te bidule - nie wiem. W Polsce się od nich odchodzi)

My mówimy o aborcji, a nie o normalnych rodzinach gdzie się dzieci rodzi o "odchowuje" (wolę WYchowuje; odchować można świnie i krowy, ale..); Oddać- gdzie? do szpitala- szpital tych dzieci nie wychowuje czyli idą do domu dziecka= bidul

3)Faceci powinni decydować o dziecku, alimentach i kobiecie. Bzdura. Napisałem tylko, że skoro chcecie dać kobietom prawo do ucieczki od odpowiedzialności, to podobne prawo należałoby dać mężczyznom. CHyba jesteście za równością... siostry.

Ucieczka od odpowiedzialności= aborcja; aborcja = brak alimentów; Równość? jeżeli facet chce dziecko, to może iść zrobić innej. Niezapominajmy, że to kobieta jest (np) 80% odpowiedzialna za dziecko. 9 miesięcy w brzuchu, poród, karmienie i wiele innych rzeczy, których facet NIE ZROBI. To kto powinien mieć decydujący głos?
Alimenty to ponoszenie konsekwencji za plemniczka :)
A decydowanie faceta o dziecku to także decyzja o kobiecie- jej ciele i życiu..
Głos mężczyzny- ważny, ale nie decydujący Mocium Panie.

4)z założenia: kobieta do garów. Bzdury. Akurat przy garach teraz jestem ja.

generalnie nie raz stwiedziłeś, że obecne tu osoby są po prostu głupie: Ale właśnie zbiór "kobiet-idiotek" z którymi się spotkałem wzbogacił się o kolejny element.
A skoro kobita głupia, to zamiast dyskutować o czymś, na czym się nie zna (rodzenie i wychowywanie dzieci) to np. do garów.
Ja naprawdę tylko czytam co pan pisze..

PS gratuluję, że umie pan gotować- wyższe stadium inteligencji męskiej
-
2007/04/01 14:25:29
Do Mademoiselle.Elisabeth:
Zgadzam sie calkowicie. Zagladanie do ksiazeczek i podpieranie sie cytatami, jest sposobem prowadzenia dyskusji na poziomie liceum, a kto wie, czy nie podstawowki. Na pewnym poziomie ludzie maja juz uksztaltowany wlasny poglad na swiat i probuja polemizowac z innymi bez trzymania sie kurczowo tzw. autorytetow (mniej czy bardziej nadajacych sie na bycie autorytetami). Pan Otis najwyrazniej nie jest pewny wlasnych pogladow i pewnie zdaje sobie sprawe, ze tak naprawde w ogole nie ma zielonego pojecia o temacie, ktory probuje tu szturchac, jak pies jeza. Z tej prostej przyczyny, ze nigdy nie bedzie w ciazy i nigdy nie bedzie musial stanac przed wyborem rodzic, czy usunac. Ciekawe, ze zawsze najwiecej do powiedzenia maja ci, ktorych dany problem nie dotyczy i NIGDY dotyczyl nie bedzie.
-
2007/04/01 14:32:46
mademoiselle.elisabeth:

wysłuchuję. Tyle tylko, że cały czas słysze argumenty w stylu: "Otis jako facet nie rozumie psychiki kobiet".

Ok, nie rozumiem. Śmiem jednak twierdzić, że to żaden argument - bo co ma rozumienie psychiki do pewnych obiektywnych (intesubiektywnych) ocen?

Dylemat jest mniej więcej taki (pomijam przypadki dopuszczalne obecnie w prawie): "czy szkoda wynikająca z donoszenia niechcianej ciąży jest większa niż szkoda wynikająca z jej przerwania".

I tu zaczyna się problem: jak ocenić owe "szkody"? Dla mojej dziewczyny - która NAPRAWDĘ nie chce zajść w ciążę - jest nie do pomyślenia, by (w przypadku "wpadki") ją usunąć. Widać, mimo iż uznaje niechcianą ciążę za "szkodę", uważa też że jej przerwanie jest czymś gorszym. Wy z kolei uważacie inaczej.

Bez założeń ideologicznych (takich np. jak "czy toto w środku jest człowiekiem, czy nie") NIE DA się ocenić obu stron tego "równania", po prostu. Dlatego, p. Dunin, która odmawia dyskusji na temat "czy toto żyje", jest zwyczajnie śmieszna - choć, mogę ją zrozumieć. Tego dylematu NIE DA się rozwiązać.

Można próbować - tak jak zrobili to Levit i Dubner (co pewnie spodobałoby się p. Dunin, miała kiedyś utylitarny felieton w WO) odwołać się do pozornie neutralnej wartości, jaką jest "zysk społeczny". Tyle, że znowu tutaj mamy do czynienia z pozornym rozwiązaniem. Po pierwsze, jak ocenić zysk i straty? Dubnerowi z Levitem wyszło, że się nie opłaca, ale i oni wprowadzili pewien subiektywny czynnik (przyjmując, że "życie" płodu jest warte 1/100 życia urodzonego człowieka). A przecież są rzeczy niewymierne, jak np. ów "komfort psychiczny".
Jeśli wywalimy założenia moralne, zostaje ekonomia - i wyjdzie (co też Dubner z Levitem sugerują), że ekonomicznie aborcja jest raczej nieopłacalna. Ale wtedy (co zresztą tyczy się utylitaryzmu w wersji p. Dunin) rozwalamy społeczeństwo. Bo co złego (przykład za "Kill Billem") w gwłaceniu nieprzytomnej, ładnej kobiety?


Zatem żyjemy w społeczeństwie, w którym prawodawca musi podjąć jakieś wiążące decyzje i pokazać jakąś aksjologię. Nasz prawodawca uznał, że zycie płodu jest "trochę mniej" (można to jakoś ocenić - np. wolno dokonać aborcji ciąży pochodzącej z gwałtu, ale w momencie urodzenia już nie wolno dzieciaka utopić) warte niż życie dorosłego człowieka (co widać też np. w kodeksie cywilnym). I teraz mamy zasadniczo trzy grupy - takich, którzy uważają, że jest warte "znacznie mniej" (czyli Was, drogie Panie), takich którzy uważają że jest warte "tyle samo" (p. Giertych z wypowiedzią, że aborcja powinna być karana dokładnie tak samo jak zabójstwo dorosłego) oraz takich, ktorym podoba się owo "trochę mniej" (jak niżej podpisany).
Teraz smutna prawda: te trzy wersje są nie do pogodzenia, bazują na zupełnie innej aksjologii. I, tak naprawdę, wyłącznie od siły przebicia owych grup zależy, która z wersji zostanie uznana przez prawodawcę. Tyle.
-
2007/04/01 14:38:33
Jestem w stanie zrozumieć przyczyny, dla których na feministycznym blogu nie chce się dyskutować o dziecku 'napoczętym'. Ale, na ojca dyrektora, nie może chodzić o to, że spór jest nierozstrzygalny, lecz o to, że rozstrzygamy go (co najmniej roboczo) na naszą korzyść. Występując na forum publicznym feministki (czy szerzej: pro-choice'yści) napotykają nieustępliwe, apodyktyczne dictum kato-fundamentalizmu. Żeby kogokolwiek (z nieprzekonanych) przekonać do swego stanowiska, spór ten trzeba podjąć. Niekoniecznie tu, ale argumenty muszą być cały czas pod ręką. Trzeba umieć wykazać, że nasza strona dysponuje niezwykle silną argumentacją, do której jesteśmy bardzo mocno przekonani, a której mimo to nie chcemy nikomu narzucać, a jedynie dać wszystkim swobodę wyboru. Swoboda wyboru może się jednak pojawić dopiero, gdy uda się osłabić, zakwestionować dominację kato-dyskursu w debacie publicznej. Albowiem nie można dorzecznie rozmawiać o prawie wyboru w kwestii zabicia człowieka. Dylematu Korwina nie da się unieważnić. Na pewno nie w ten sposób. Powiedzenie, że spór jest nierozstrzygalny, a więc de facto uchylenie się odeń, rozzuchwala beton antyaborcyjny i pozwala im wygłaszać i utrwalać coraz większe, coraz bardziej bezwstydne brednie. Nie można zawiesić sporu (gdy całe pole debaty zagarnęli fundamentalisći) i jednocześnie apelować o najbardziej permisywne rozstrzygnięcie tej kwestii.

Co można zrobić, żeby ograniczyć liczbę aborcji? A kogo to tak naprawdę obchodzi? Co należy zrobić - mniej więcej wiadomo; szlak przetarli inni. Ale żeby móc za nimi podążyć trzeba mieć na coś wpływ. Na co się w przewidywalnej przyszłości nie zanosi.

Bardziej jednak od samego wpisu dziwią komentarze Pań Szanownych. Wygląda na to, że na feministycznym blogu dominuje postawa ekumeniczna wobec "ojca" dyrektora. Spotkajmy się na wspólnej manifie. Zobaczmy jak wiele nas łączy. Oho.

Byt intelektualny o pseudonimie D.O.S.I.A. uprawia tutaj jakąś komediancką dywersję. Biedzi się nad radykalizmem demonstracji. Za wszelką cenę w centrum. Między czym a czym? Jak niedługo zaproponują dożywocie za aborcję [specjalne ukłony przy tej okazji dla Barbary Giertych], to Ty będziesz pośrodku - czyli za łagodną karą w zawieszeniu?

Nie krytykować partii rządzącej? A to dobre. Proponuję, żeby Shirin Ebadi nie krytykowała reżimu ajatollahów, bo to przecież nie jest... umiarkowane. Toż to skrajna postawa. W Iranie w każdym razie.

Monika Czaplicka proponuje pogadać z kościołem o antykoncepcji. To już jest autentycznie pocieszne. Piwko, kawusia, chipsy, ciasteczka. Pogadajmy sobie z fluorescencjami, może oni szepną słówko Ratzingerowi żeby poluzował chorą doktrynę. "Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi a odwołaniem się do rytmów okresowych, w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej."

Widać, że dużo jeszcze roboty czeka Wielce Czcigodne Wiedźmy w edukowaniu i egzorcyzmowaniu własnych szeregów.
-
2007/04/01 14:38:45
Otis -> Nie wszystkie kobiety sa takie jak Twoja dziewczyna. Gratulujemy, ze sie dobraliscie, ale nie mozesz na podstawie pogladow jednej kobiety, zmuszac do rodzenia innych kobiet.

-
2007/04/01 14:43:31
@dziewczynka_pawelka:
jeżeli tylko to wyciągnęłaś z mojego tekstu - gratuluję. I nie mam nic do dodania.
-
2007/04/01 14:44:40
Nie tylko o to, ale o innych sprawach napisaly inne dziewczyny, np. Agnieszka. Po co sie mam powtarzac?
-
2007/04/01 14:47:52
Do OTIS_TARDA:
Czyli jak rozumiem konkluzja jest taka, ze racja lezy po stronie tego, kto ma wladze? No to nie ma o czym rozmawiac, teraz wladze maja ci, ktorzy uwazaja, ze "aborcja powinna byc karana dokladnie tak samo jak zabojstwo doroslego", wiec oni sobie zmienia prawo na takie jaki bedzie im sie podobalo. Gdy wladze osiagna ci, dla ktorych zycia plodu nie mozna porownywac z zyciem doroslego czlowieka, dopiero wtedy beda mogli zmienic prawo. Czyli co nam zostaje, pogodzic sie z taka sytuacja, jaka jest? A moze wyjechac do innego kraju? A moze zalozyc partie, ktora dostanie sie do Sejmu i bedzie podejmowala decyzje?
-
2007/04/01 14:48:27
Otis -> Wiesz po co ci znajomosc kobiecej psychiki? Po to bys mogl naprawde wiedziec do czego probujesz nas zmuszac. Potrzeba ci troche wrazliwosci i mozliwosci wczucia sie w sytuacje kobiety w niechcianej ciazy.
-
2007/04/01 14:54:34
"Dylemat jest mniej więcej taki (pomijam przypadki dopuszczalne obecnie w prawie): "czy szkoda wynikająca z donoszenia niechcianej ciąży jest większa niż szkoda wynikająca z jej przerwania".

I tu zaczyna się problem: jak ocenić owe "szkody"? Dla mojej dziewczyny - która NAPRAWDĘ nie chce zajść w ciążę - jest nie do pomyślenia, by (w przypadku "wpadki") ją usunąć. Widać, mimo iż uznaje niechcianą ciążę za "szkodę", uważa też że jej przerwanie jest czymś gorszym. Wy z kolei uważacie inaczej.
"

mam przykrą wiadomość, ale rozmawiamy nei na temat.
my nie jesteśmy od autorytarnego rozstrzygania, która szkoda jest większa.
my tylko chcemy, żeby nikt za nas tego odgórnie nie rozstrzygał.
bo to, że dla pana dziewczyny szkoda spowodowana przez avorcję jest większa, nie znaczy, że dla każdej innej kobiety także.
chcemy, żeby kobieta mogła sama zdecydować, która szkoda jest dla niej większa.
-
2007/04/01 14:59:22
mademoiselle.elisabeth

No, to se pani pojechała.
"my nie jesteśmy od autorytarnego rozstrzygania, która szkoda jest większa.
my tylko chcemy, żeby nikt za nas tego odgórnie nie rozstrzygał."

Innymi słowy, uznaje pani za słuszne, by odrzucić WSZELKĄ aksjologię i żeby każdy we własnym zakresie rozstrzygał co jest słuszne, a co nie?
-
2007/04/01 14:59:36
mohawk79 - rozumiem, że mamy albo:
a) spalić i wyniszczyć kościół, który nie chce się pogodzić z antykoncepcją
b) lać na kościół
Innych rozwiązań nie widzę, jeżeli z kościołem się rozmawiać nie da. No coż. Teraz już wiem dlaczego niektórzy ludzie z drzewa zeszli, a inni jeszcze nie.

Patrzycie na post dziecka, które żyje.. uwaga o ironio, dzięki aborcji. Gdyby moja matka nie zdecydowała się swego czasu na aborcję mnie by nie było. Proste.

Prześledźmy dalej. Ja mam całkiem klawe życie. Moi rodzice przez te kilka lat dorobili się (uśmiech losu) i dzięki temu było ich stać na mnie, na moje godne życie bla bla bla
A cóż by było gdyby pojawił się ten Inny? Cóż. Stan wojenny, bida, nędza i inne nieszczęścia. To nic. Gdyby był Inny moi rodzice nie dostali by szansy, którą dostali, bo nie mieli dziecka.

Cholernie materialistyczne i cholernie paskudne, ale jakże prawdziwe.

Ocenić życia się nie da. Ekonomicznie to sobie można dla swoich teorii socjologiczno-śmiesznych, co niejeden mój kolega po fachu robił i pewnie będzie robić.
Życie ma tylko takie znaczenie ile znaczy dla nas i dla ludzi dookoła nas.
Jeżeli ja jestem kilkoma komórkami to chyba ciężko mi odczuwać swoją wartość.
Jeżeli moi rodzice myślą o aborcji- też jakoś nie czuję, że stanowię dla nich wartość.
Może ja po prostu JESTEM kilkoma komórkami, które znaczą tyle samo co komórki skóry, komrórki włosów itd..

Na pocieszenie zabawa logiczna :)
a propos czy komórki w xx dniu są komórkami a dzień później dzieckiem :)

Założenia:
1) 1 komórka nie jest dzieckiem (każdy się zgodzi, prawda? plemnik dzieckiem nie jest)
2) n + 1 komórek też nie jest dzieckiem (no bo dlaczego nagle po dołożeniu jednej komórki miało by być dziecko, prawda?)
Wniosek:
3)hmm.. kilka milionów komórek też nie jest dzieckiem :)
(bo: np. 123456789 komórek to 123456788+1; a to wykluczyliśmy w pkt 2)
widzicie jakich głupot uczą??
-
2007/04/01 15:03:45
Innymi słowy, uznaje pani za słuszne, by odrzucić WSZELKĄ aksjologię i żeby każdy we własnym zakresie rozstrzygał co jest słuszne, a co nie?

rozstrzyganie co jest słuszne, a co nie opiera się na aksjologii :)

A jeżeli chodzi panu o odrzucenie aksjologii: wartością będzie to, żeby móc podjąć decyzję: dobrowolne zrzeszanie się do partii daje możliwość każdemu prawda? I to on decyduje czy się zapisze czy nie. Tu też chcemy: chcesz usunąć ciąże- spełniasz odpowiednie warunki (!)- proszę bardzo.
-
2007/04/01 15:06:01
Otis -> To kobieta powinna zdecydowac czy chce urodzic, czy nie. A wiec odrzucamy aksjologie - raz sie zyje :) Aborcja to zlozony problem, nie da sie go rozstrzygnac na podstawie tego czego chce, a czego nie Twoja dziewczyna.

-
2007/04/01 15:06:11
nie uważam, żebym sobie pojechała.
jestem za tym, żeby uznać, że każdy jest jednostką wolną i myślącą. zakładam także, że jednostka ma swój system wartości, którym się kieruje w życiu. i jestem przeciwna narzucaniu jej innego.
czy naprawdę myśli pan, że "aborcja na życzenie" wygląda tak, że przychodzi baba do lekarza - jedną skrobankę proszę?
-
2007/04/01 15:18:35
@MONIKA.CZAPLICKA:

> Innych rozwiązań nie widzę, jeżeli z kościołem się rozmawiać nie da. No coż. Teraz już wiem dlaczego niektórzy ludzie z drzewa zeszli, a inni jeszcze nie.

Zupełnie niepotrzebna inwektywa. Przykro mi to pisać, ale wygląda to na brak argumentów. Nawiasem mówiąc, kościół to chyba w ogóle z drzew nie schodził, bo przeca na nich nigdy nie był. Zgoda kościoła na darwinizm zawsze była bardzo niewyraźna.

Natomiast fakt, że z kościołem sprawie kobiecej nie jest po drodze wydawał mi się oczywistością tego rodzaju, że aż wstyd byłoby jej dowodzić. Ale rozumiem, że najłatwiej przyjąć postawę czterech piątych wiernych archidiecezji warszawskiej, którzy leją na zalecenia swojego kościoła w sprawie antykoncepcji i udają, że wszystko jest w porządku, zamiast zachować się spójnie. Zrozum, że Wasza postawa powoduje m.in. to, że strzępicie język gadając z Otisem, który Was zwyczajnie szantażuje. Co gorsza przegrywacie. ON W TEJ DYSKUSJI WYGRYWA właśnie dlatego, że pozwalacie się szantażować.
-
2007/04/01 15:23:42
"jestem za tym, żeby uznać, że każdy jest jednostką wolną i myślącą. zakładam także, że jednostka ma swój system wartości, którym się kieruje w życiu. i jestem przeciwna narzucaniu jej innego."

Ok. Doskonale. Czyli jeżeli np. uważam*, że kobieta człowiekiem nie jest to:
a) nie masz prawa narzucić mi poglądu, że jednak jest
b) mam prawo postępować z kobietą jak z rzeczą, czyli np. mieć na własność, używać w dowolny sposób, ew. zabić.

Do tego mnie pani przekonuje?


@monika czaplicka:

"rozstrzyganie co jest słuszne, a co nie opiera się na aksjologii :) "

A na czym? (Nie napisałem, że TYLKO na aksjologii - są inne czynniki, ale przyjęta aksjologia jest dość istotnym)


* [disklajmer: tak, uważam że kobieta człowiekiem jest. Piszę, żeby jakaś tępota nie zaczęła wysnuwać jakichś wniosków POMIMO TRYBU WARUNKOWEGO]
-
2007/04/01 15:26:03
a zawsze myślałam, że na drzewie katolicyzm się zaczął, wprawdzie trochę przerobionym, ale jednak ;)

no, ale pomysły o dyskusji z Kościołem też uważam za nie ten tego,
ale jajestem z ekstremalnie katolickiej rodziny, więc mi z góry wiadomo, że w Kościele w neiktórych sprawach kompromisu nei ma i nie będzie. na szczęście katolicyzm religią (oficjalnie) panującą jeszcze nie jest
-
2007/04/01 15:27:24
Ależ inwektywa nie była wycelowana w pana. Gdyby tak było- odczyłby pan to dotkliwie. Generalny wniosek życiowy, że tak ujmę.

Ależ nawet mnie na religii uczono, że teoria darwina i kościoła się UZUPEŁNIAJĄ.
Bo kościół mówi o sile sprawczej i używa symboliki (np 6 dni), a darwin to tak naukowo i prawdziwie. Żadna z nich się nie wyklucza, tylko każda trochę inny obszar opisuje.

Dajemy się szantażowa? O kurcze.. to się dałam zaskoczyć ;)

Dalej nie rozumiem co z tym kościołem. Można:
1) żyć z nim w zgodzie i się wyrzec wszystkiego czego tam trzeba (niemożliwe)
2) walczyć z nim (niemożliwe-na pewno w PL)
3) olać - to robi większość
4) chodzić do kościoła i wierzyć, a potem wołać kurwa na całe gardło (ostatnio naoglądałam się tej starszej pani, która wyraziła dość osobliwie swoją miłość do LPR)
5) spróbować rozmawiać z kościołem - utopia na pierwszy rzut oka, ale nie przekreślałabym tego aż tak; zawsze warto spróbować..
-
2007/04/01 15:31:19
>Innymi słowy, uznaje pani za słuszne, by odrzucić WSZELKĄ aksjologię i żeby każdy we własnym zakresie rozstrzygał co jest słuszne, a co nie?

Więc piszę, że sam sobie pan zaprzecza..

>mam prawo postępować z kobietą jak z rzeczą, czyli np. mieć na własność, używać w dowolny sposób, ew. zabić.

oczywiście, że tak. Ale w świetle kodeksu zostanie pan skazany.
Ale nikt panu zabić nie może zabronić..

>na szczęście katolicyzm religią (oficjalnie) panującą jeszcze nie jest

a) jeszcze
b) jest ale nieoficjalnie

Ja nie mówię, że efekty da, ale dlaczego nie spróbować? łatwiej powiedzieć- oj nie da się- dajmy spokój. Mnie chodzi o antykoncepcję. I kościół się łamie z powodu chorób.. kwestia czasu i walki..
-
2007/04/01 15:34:59
wiem a) i b) :)

nie interesują mnie reformowanie kościoła, bo ja po prostu nie muszę być katoliczką, ale znam osoby, które wg nauki kościoła żyją i są z tym szczęśliwe
(czyli jak ktoś wierzy, to da się pkt 1) z pani wcześniejszej wypowiedzi)
-
2007/04/01 15:35:16
'oczywiście, że tak. Ale w świetle kodeksu zostanie pan skazany.
Ale nikt panu zabić nie może zabronić...'


Gratuluję, pani Moniko. Właśnie rozwiązała pani gnębiącą nas kwestię dopuszczalności aborcji w Polsce.

Szanowne panie! Możecie ciążę usuwać, ale zostaniecie za to skazane. Dziękuję bardzo.
-
2007/04/01 15:41:05
Bardzo rozbawil mnie tekst o tym, ze przegrywamy dyskusje z Otisem. My przegrywamy? Przeceiz to jemu brakuje argumentow i uzywa wyzwisk.
-
2007/04/01 15:44:13
Widac te bezsilna zlosc w jego tekstach :) A Moniki nie ma sie co czepiac - prawo zabrania zabijac, a jednak co chwile zdarza sie jakies morderstwo.

Zreszta to nie to samo, co aborcja. Aborcja to bardziej zlozony probelm, ale dla Otisa nie ma niczego po srodku - jest tylko albo albo.
-
2007/04/01 15:45:53
I właśnie o to walczymy, żeby tak nie było :) Cieszę się panie Otis, że się rozumiemy ;)

nie istnieje osoba, która żyje na 100% wg nauki kościoła. Więc zawsze jest to COŚ, co jest grzechem.

Zastanawia mnie tylko taki ciąg:
a) katolickie (na prawdę) małżeństwo-> brak antykoncepcji (ew. naturalna- czyli względnie słabo skuteczna) -> dziecko -> brak aborcji -> dużo dzieci-> bieda -> złe warunki -> bla bla bla
b) katolickie (na prawdę) małżeństwo-> brak antykoncepcji (ew. naturalna- czyli względnie słabo skuteczna) -> brak sexu -> i co dalej?

sex - popęd. nad popędami się da panować, ale pytanie jak długo itd..
mężczyźni- jak już wiemy- mają wpisaną zdradę w geny - czy nie będzie naszego męża kusiło? żona mi nie daje, to mogę z inną, a potem się wyspowiadam i jakoś będzie?
Jeżeli się tak ładnie da żyć nie ulegając popędom, to zabrońmy alkoholu, papierosów, narkotyków (skutecznie), bla bla bla. Nałóg to też popęd..

>Bardzo rozbawil mnie tekst o tym, ze przegrywamy dyskusje z Otisem. My przegrywamy? Przeceiz to jemu brakuje argumentow i uzywa wyzwisk.

Właśnie doszliśmy do konsensusu ;)

>A Moniki nie ma sie co czepiac - prawo zabrania zabijac, a jednak co chwile zdarza sie jakies morderstwo

Dziękuję :) za zrozumienie..
-
2007/04/01 15:47:27
>Ależ inwektywa nie była wycelowana w pana.

Ciekawym zatem w kogo...? :)

>Gdyby tak było odczyłby pan to dotkliwie.

Iiiii... W dyskusjach internetowych jestem raczej gruboskórny. ;P

>Ależ nawet mnie na religii uczono, że teoria darwina i kościoła się UZUPEŁNIAJĄ. Bo kościół mówi o sile sprawczej i używa symboliki (np 6 dni), a darwin to tak naukowo i prawdziwie. Żadna z nich się nie wyklucza, tylko każda trochę inny obszar opisuje.

Typowo kościelne gadanie. Oni zawsze tak mówią, żeby każdy mógł wyczytać to, co chce. Ponoć Ratzinger chce się trochę wycofać z niektórych "pochopnych" chlapnięć Wojtyły.

>Dajemy się szantażowa? O kurcze.. to się dałam zaskoczyć ;)

No... niestety. Dopóki nie odrzucicie jego poglądów nt. tego, o czym Autorka wpisu każe nie dyskutować, jesteście na przegranej pozycji. Bo utkniecie w tłumaczeniach dlaczego chcecie uprawiać seks bez ponoszenia negatywnych tego konsekwencji. Chcecie i już – to wystarcza. Albowiem nie stoicie pod pręgierzem moralnym, pod który on chce Was postawić. Ale niektóre z Was najwyraźniej chcą pod ów pręgierz wejść.

>Dalej nie rozumiem co z tym kościołem. Można: 1)-5) [...]

Nie ma tu wiele do rozumienia. Od strony osobistej wiary i spójności przekonań każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, na ile mieści się w doktrynie kościoła katolickiego, i jakie w związku z tym działania powinien (lub nie powinien) podjąć. Natomiast w sferze publicznej należy domagać się bezwzględnego odcięcia kościoła od wpływu na decyzje polityczne. Kościół nie jest żadnym partnerem publicznej debaty ani w kwestii aborcji, ani w jakiejkolwiek innej.
-
2007/04/01 15:52:16
Pani moniko, na Wielkiego Chtulhu! Czy naprawdę jest Pani skłonna uznać, że można uważać płód za osobę żywą (i mającą "tylko trochę mniejsze" prawa niż osoba urodzona) NIE wywodząc tego z katolicyzmu?

'I właśnie o to walczymy, żeby tak nie było :) Cieszę się panie Otis, że się rozumiemy ;)'

A ja "walczę" (co to za walka - sympatyczna pogaduszka na femiblogu), żeby zostało jak jest. A wie pani, dlaczego? Dla zabawy, przyjemności rozmowy. I dlatego, że uważam, że w paru miejscach mam rację ;)


BTW: Nie kupuje argumentu (który gdzie przemyka, choć nie wyrażony wprost), że "skoro ludzie wyrzucają dzieci na śmietniki i dokonują aborcji, nalezy aborcję zalealizować". Ludzie kradną i zabijają, nie legalizujemy jednak kradzieży i zabójstwa.


-
2007/04/01 15:57:03
>Bardzo rozbawil mnie

Śmiech to zdrowie.

>tekst o tym, ze przegrywamy dyskusje z Otisem. My przegrywamy? Przeceiz to jemu brakuje argumentow i uzywa wyzwisk.

A nie zastanowiło Cię, Szanowna DZIEWCZYNKO.PAWELKA, dlaczego ja stojąc po Waszej stronie uważam, że wygrywa? A uważam tak, bo retorycznie jest mocniejszy i nadaje ramy dyskusji, w które dajecie się wtłoczyć.
-
2007/04/01 15:58:48
>Ależ inwektywa nie była wycelowana w pana.

Ciekawym zatem w kogo...? :)

w LUDZI- w szerokim tego słowa znaczeniu

>Typowo kościelne gadanie. Oni zawsze tak mówią, żeby każdy mógł wyczytać to, co chce. Ponoć Ratzinger chce się trochę wycofać z niektórych "pochopnych" chlapnięć Wojtyły.

Biblia to zbiór alegorii i symboli. Nikt chyba nie podejrzewa, że rzeczy napisane tam to 100% sensu słów. To po prostu PRZEKAZ. dlatego tyle tam przypowieści. I każdy czyta co chce.
ponoć to Giertych odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu ;)

Jest czyn jest efekt. Ale efekt to efekt pracy łysych panów i kartofelków w garniturkach. Efektem sexu może być dziecko. Efektem niechcenia dziecka może być aborcja. Efektem aborcji nie powinna być kara.

Ależ oczywiście, że odcięcie kościoła byłoby SUPER. Ale niemożliwe. Więc skoro nie da się udawać, że jego głosu w debacie publicznej nie ma, to może warto się na nim wspierać.
Aborcja to nie tylko problem kobiet z miast. To także "baby ze wsi". I tu jest duży problem..
-
2007/04/01 16:00:11
ale jak człowiek naprawdę wierzy, to wierzy także w opiekę boga (to chyba z ewangelii mateucza - "popatrzcie na ptaki w powietrzu, nie sieją i nie żniwują a jednak wasz ojciec je żywi" itd.).

moi rodzice jak się nawrócili (po dwóch latach małżeństwa), to przestali stosować antykoncepcję - mam czworo rodzeństwa, ale nie narzekamy na biedę.
nasi znajomi mają 9 dzieci, też zawsze mieli za co żyć.
no dobra, ale schodzimy na manowce, to jest kwestia wiary. no przykro mi, ale reformowanie kościoła uważam za lekko bezsensowne.
-
2007/04/01 16:05:06
Nie uważam płodu za żywą osobę. A od któego momentu jest? Problem dla naukowców. Dla mnie to komórki jak martwy naskórek. (uwaga, będę płonąć na stosie kiedyś za to)

>BTW: Nie kupuje argumentu (który gdzie przemyka, choć nie wyrażony wprost), że "skoro ludzie wyrzucają dzieci na śmietniki i dokonują aborcji, nalezy aborcję zalealizować". Ludzie kradną i zabijają, nie legalizujemy jednak kradzieży i zabójstwa.

Ale walczymy, żeby tak nie było. A usunąć podziemia aborcyjnego się nie da- lepiej mieć nad nim kontrolę niż go nie mieć :P
a dlaczego pornografia, alkohol itd są legalne? Dla kontroli :)
-
2007/04/01 16:06:44
Dla wszystkich wierzących w naszą młodzież i ich edukację seksualną :)

Drogie Bravo! Mam na imie Kasia i mam 14 lat. Piszę do Was bo mam duży problem. Od jakiegoś czasu masturbuje się świeczką. Powiedziałam o tym swojej najlepszej przyjaciółce. A ta mi powiedziała, że od tego można zajść w ciążę. Czy to prawda Pomóżcie!

Darek, 16: Może wyda Ci się to dziwne, ale chodzę z trzynastoletnią dziewczyną. Bardzo się kochamy i mamy wiele wspólnych zainteresowań. Jestem w takim wieku, że chciałbym już współżyć. Kilka razy próbowałem zbliżyć się do Marty, ale ona wciąż tłumaczy, że nie ma ochoty. Myślę, że poprostu nie chce jeszcze rozpocząć życia seksualnego. Nierozumiem dlaczego tak postępuje, zwłaszcza, że jest już dojżałą i ma miesiączkę. Nie chce jej rzucać dla innej dziewczyny, bo naprawde ją kocham. Jak ją przekonać, by chciała tego samego co ja?

KAROL 18 Długo zastanawiałem sie aby napisac ten list do Wasej Redakcji , ale śadze ,że możecie pomóc rozwiązać mi mój problem. Otóż w wakacje poznałem pewną cudowną dziewczyne Monike , jest w moim wieku i jest już doświadczona. Po tygodniu zaproponowała mi abyśmy zaczeli sie kochać , ale ja sie boje i przed tym "pierwszym razem" mam pytanie czy mój członek może utkwić w jej pochwie ? I co mam zrobić i jak sie zachować jeśli tak sie stanie i nie będe mógł go wyjąć. Prosze o szybką odpowiedz , bo jesli nadal bede bał sie tego zrobić to ona przestanie mnie kochać.

MISS 16 -Droga redakcjo!Byłam u przyjaciółki na prywatce i poznałam cudownego chłopaka! Nazywał sie damian i był taki słodki!Wszystkie koleżanki mi zazdrościły! Zaproponował mi wspołżycie lecz ja odmówiłam!Teraz sie do mnie nie odzywa i puszcza plotki po szkole!Czy dobrze zrobiłam??Może gdybym sie zgodziła to kochałby mnie tak ja jego!??POMÓŻCIE!zrozpaczona czytalniczka!

Aneta 15lat: Droga redakcjo nigdy do was niepisalam ale zdarzylo sie cos okropnego kiedy rozmawialam z kolezanka doradzila mi zebym sie zmasturowala i kiedy to robilam poczulam przebicie sie blony czy to oznacza ze niejestem juz dziewica??czekam na odpowiedz

Olek 17lat: Mój problem polega natym ze po nocach sni mi sie ze uprawiam seks ze swoim mlodszym bratem. Sen ten powtarza sie dosyc czest czy to oznacza ze jestem gejem??

Marcin 18lat Koledzy smieja sie ze mnie ze jeszcze niepilem alkocholu ani nie calowalem sie z dziewczyna co mam iim odpowiadac POMOCY

Drogie BRAVO! Nazywam się Joanna i mam 14 lat,ostatnio byłam na imprezie i pierwszy raz w zyciu robiłam to z chłopakiem oralnie..on miał 23 lata...wszystko widziała moja starsza siostra która wezwała policje i Konrada aresztowali.Po paru dniach wezwano mnie na komende,dowiedziałam się,że Konrad,którego bardzo pokochałam jest jakimś pedofilem czy coś takiego..nie wiem co mam o tym mysleć...Co to znaczy pedofil i czy mam z nim zerwać??

Drogie Bravo mam 17 lat i straszny problem.Ostatnio koleżanka powiedziala mi ze przez pocałunek można zajść w ciązę.Czy to prawda?? I czy chodzi tylko o taki w usta czy w policzek też? Prosze o szybką odpowiedź wierna czytelniczka Małgosia z Pcina Dolnego

Kochana Kasiu! Ostatnio współżyłam z moim chłopakiem bez odpowiedniego zabezpieczenia. Teraz (po 4 miesiącach od tego zdarzenia) zauważyłam małego guza pod kolanem. Czy może to być ciąża poza maciczna??!! Proszę pomóż!!!

A teraz najlepsze:



Drogie bravo!!! Mam na imię Aga i mam 12 lat. Pisze do was ponieważ mam ogromny problem. W naszej klasie są już tylko dwie dziewice( tzn. ja i nasza nauczycielka), postanowiłam więc , że nie mogę stracić dziewictwa ostatnia zwłaszcza , że za trzy tygodnie nasza nauczycielka(31lat) wychodzi za mąż i pewnie to zrobi.Chciałam zrobić to z Mariuszem najprzystojniejszym chłopakiem w naszej podstawówce, jednak on powiedział ,że dziewczyny mu nie w głowie bo chce zostać trenerem pokemonów:-/Co mam zrobić żeby przekonać Mariusza do tego pierwszego razu, nie mogę przegrać z pokemonami bo to będzie wstyd na całą szkołę.POMOCY
-
2007/04/01 16:12:41
Dodałbym jeszcze jedno:

Drogie Bravo!

Jestem już dużą dziewczynką, na tyle dużą, żeby walczyć ze wstrętnymi katotalibami, mimo to ciągle biorę sieciowe parodie za rzeczywistość. Potem źli ludzie śmieją się ze mnie i radzą, bym czytała ze zrozumieniem i dystansem.

Co robić, błagam, pomocy.

Załamana Monika
-
2007/04/01 16:20:15
>Biblia to zbiór alegorii i symboli. Nikt chyba nie podejrzewa, że rzeczy napisane tam to 100% sensu słów.

Tak się dzisiaj mówi, gdy niedorzeczności biją po oczach. A przecież są do dziś, np. w USA, całkiem silne i wpływowe grupy fundamentalistyczno-protestanckie, interpretujące Biblię literalnie, stanowiące trzon tamtejszego kreacjonizmu.

>To po prostu PRZEKAZ. dlatego tyle tam przypowieści. I każdy czyta co chce.

Otóż to. Każdy czyta i bierze co chce. Co komu wygodnie.

>Efektem sexu może być dziecko. Efektem niechcenia dziecka może być aborcja. Efektem aborcji nie powinna być kara.

Przy czym entymematyczną przesłanką tego rozumowania jest stwierdzenie, iż decyzja nie ma charakteru moralnego. Inaczej wchodzimy w bagno dyskusji z Otisem.

>Ależ oczywiście, że odcięcie kościoła byłoby SUPER. Ale niemożliwe. Więc skoro nie da się udawać, że jego głosu w debacie publicznej nie ma, to może warto się na nim wspierać.

Trzeba starać się za wszelką cenę odrzeć jego głos z płaszczyka nadprzyrodzoności, obnażyć niedemokratyczny charakter instytucji i jej rozstrzygnięć, a zatem brak legitymacji do jakiegokolwiek wtrancania się (jakby powiedział Wojewódzki) do procesu podejmowania decyzji w państwie demokratycznym. Natomiast żadnego kompromisu nie będzie i jedynie ułudą jest nadzieja nań. Bądźmy grzeczni, to może dadzą cukierka. Nie dadzą, bo nie muszą. Polityka to walka, w której nikt dobrowolnie pola nie odda. Trzeba je wyszarpywać. Lekiem na marginalność RUCHU nie jest ugodowość i rozwodnienie.

>Aborcja to nie tylko problem kobiet z miast. To także "baby ze wsi". I tu jest duży problem..

Strasznie mi to elitarystycznie zabrzmiało.
-
2007/04/01 16:20:59
Czyżby pan Otis miał problemy z zaakceptowaniem otaczającej nas rzeczywistości?

Moja koleżanka uczy w gimnazjum chemii. Przykładowy autontyczny bolg:ludziska-z-1a.blog.onet.pl/

Bywam tam czasem u niej: więc wiem o czym rozmawiają, co myślą..

Zakładając nawet, że kilka to żarty- część to napewno nie..

www.ginekologia.med.pl/forum/viewforum.php?f=2
forum.gery.pl/index.php?showtopic=52133

polecam :)
-
2007/04/01 16:27:26
A pan Maciej twierdzi, że dinozaury są wśród nas :) przejmować się tym?

Decyzja i morlaność- fu, zaleciało filozofią

Wyobrażam sobie Polskę w której kościół nie stanowi siły, wszędzie są mass media, uważane za w miarę rzetelne, a kościół to tylko ostoja duchowa. Jest rok 5123...

Skrzywienie socjologa ;) Nie chodzi mi o obrażanie kogokolwiek. Po prostu. Kobiety w miastach mają dostęp do aborcji. Kobiety na wsi mają szprychy.
-
2007/04/01 16:33:08
Dlaczego do jasnej cholery wszyscy rozmawiaja tu min. o mojej macicy?! Mam w nosie zycie przecietnego Iksinskiego, dopoki nie miesza sie on w moje zycie. I tego samego oczekuje od niego i innych Iksinskich. Jezeli komus sie nie podoba robienie aborcji, to niech plodzi i rodzi tyle dzieci ile tylko chce, co mi do tego. Moja prywatna sprawa jest moja macica i chce miec prawo pojsc do lekarza, tak jak to zrobila kiedys moja matka i zrobic sobie aborcje, jezeli zaistnieje taka koniecznosc. KONIECZNOSC, a nie widzimisie. Padaja tu argumenty (a jezeli nie padaja, to daje sie je wyczuc)o glupich kobietach, ktore nie wiedza, co jest dla nich dobre, wiec trzeba podjac za nie decyzje. Co ja dzieckiem jestem, albo osoba ubezwlasnowolniona, zeby sie mna "opiekowano", bez mojej zgody na to?!
Moje zycie i zdrowie jest moja sprawa, a lekarz ma w spoleczenstwie pelnic funkcje sluzebna, jego obowiazkiem jest ratowanie mojego zycia i zdrowia, a nie zastanawianie sie, czy warto, czy nie warto mnie ratowac. To jest chore!
Nie zycze sobie rowniez, zeby kolesie w czarnych sukienkach wpierdzielali sie w moje zycie i mowili mi, co jest dla mnie najlepsze. Nie chce tego! Co to za idiotyczne zalozenie, ze kazdy w Polsce jest katolikiem, albo ze chce zeby ksiadz zagladal mu do lozka? Jesli ktos jest wierzacy, niech sobie chodzi do kosciola, na pielgrzymki, slucha rad ksiedza, ale niech nie narzuca innym swojego zdania. Jestem za calkowitym rozdzialem Kosciola od panstwa i nie podoba mi sie, ze przy kazdej dyskusji publicznej zaprasza sie ksiedza, jako kogos, kto jest autorytetem we wszystkich mozliwych sprawach. Dla mnie nie jest on zadnym autorytetem, ani w sprawach moralnosci, ani jakichkolwiek innych. Uwazam, ze "TEN SPÓR JEST NIEROZSTRZYGALNY", bo zawsze znajdzie sie jakis pseudonaukowiec (na ktorego prace beda sie mogli powolac przeciwnicy aborcji), ktory powie, ze plod to czlowiek. Tak jak znajduja sie ciagle pseudonaukowcy, ktorzy trwierdza, ze teoria ewolucji jest bzdura, albo ze Holokaustu nie bylo, bo Zydzi sami zamykali sie w gettach, a potem sami sie mordowali!
-
2007/04/01 16:35:27
No dobra. My sobie tu gadu-gadu o głupotach, a temat poważny.

Jeżeli ktoś jest przeciwko aborcji- to argumenty- może nie tu.

jeśli ktoś jest za- to podyskutujmy o realnym zmiejszeniu liczby aborcji i o tym jak doprowadzić do sensownej ustawy.

Przekonywanie się nawzajem nie da i tak skutków, a warto merytorycznie się zastanowić
-
2007/04/01 16:38:02
>Skrzywienie socjologa ;) Nie chodzi mi o obrażanie kogokolwiek. Po prostu. Kobiety w miastach mają dostęp do aborcji. Kobiety na wsi mają szprychy.

Paradoksalnie, może jedynym jasnym punktem w obecnym ataku fundamentalizmu, jest owo podziemie aborcyjne. To oznacza bowiem, że są miejsca gdzie ICH łapska nie sięgają. Należy tylko mieć nadzieję, że konkurencja lekarzy czeskich i niemieckich spowoduje obniżenie cen i podwyższenie standardu usług.
-
2007/04/01 17:26:38
Polska/Szwecja. Procent kobiet w organach władzy
rządz 15%/45%
sejm 20%/47% (w parlamencie jednoizbowym))
senat 14%/-
parlament europejski 13%/58%
-
2007/04/01 17:32:26
Wydaje mi sie, ze istnienie podziemia aborcyjnego, oznacza raczej to, ze tak naprawde panow politykow nie obchodzi los kobiet.
Padl tu wyzej argument, ze policja powinna zajac sie ogloszeniami w prasie, o "wywolywaniu miesiaczki" i ze to rozwiaze problem aborcji. Jak sie zamknie kilku lekarzy w wiezieniu, to inni nie beda chcieli przeprowadzac zabiegow?
A moze by tak zlikwidowac sklepy monopolowe w calej Polsce, pozbedziemy sie problemu pijanych kierowcow?
A gdyby tak zamknac kobiety w domach i nie pozwalac im wychodzic, bez towarzystwa mezczyzny, to moze nie byloby gwaltow?
Takie absurdalne pomysly mozna mnozyc, ale po co?
Wydaje mi sie, ze w tej dyskusji powinni zajac glos lekarze, to przeciez oni najlepiej wiedza, do jakiego momentu mozna przeprowadzic aborcje i to oni powinni byc autorytetami w tej dyskusji.
Wydaje mi sie, ze gdyby srodowisko lekarzy. poloznych, pielegniarek stanelo za feministkami murem, panowie politycy nie mieliby juz argumentow, no moze poza tymi, powtarzanymi za klerem.
-
2007/04/01 18:06:56
Do Otis_Tarda- ciąża, to nie tylko sprawa kobiety ale to również sprawa mężczyzny, który ja zapłodnił.Oboje ponoszą za nią odpowiedzialnośc. Czyzbyś zapomniał,że połowa materiału genetycznego pochodzi od mężczyzny? Jeśli ów przyszły ojciec o tym nie pamięta to znaczy ,że jest człowiekiem dla którego podstawowe wartości nie mają znaczenia.To jest NIKT, ZERO.
-
2007/04/01 18:23:12
Ale, jak rozumiem, kobieta może wedle uznania pamietać albo nie? I decydować, czy zechce, czy nie ponieść odpowiedzialność?

Widzę tu jakieś podwójne standardy. Ale pewnie to dlatego, że nie jestem się w stanie wczuć w psychikę kobiet.
-
2007/04/01 18:33:06
Aborcja to nie jest to samo co wycięcie wyrostka robaczkowego. To zawsze jest dramatyczna sytuacja. To wybieranie między mniejszym złem......i takie dyskusje narodowe są oburzające. Kobieta powinna mieć prawo wyboru...czy chce urodzić czy też nie chce...
Jeśli nie chce rodzić powinna otrzymać rzetelną informację już w szkole o WSZYSTKICH skutecznych metodach zapobiegania ciąży. Dostęp do srodków antykoncepcyjnych powinien być szeroki.....

Nienawidzę hipokryzji i kołtuństwa.

Politycy z domagają się ochrony życia od poczęcia i jednocześnie domagają się kary śmierci....!!! Typowe...
-
2007/04/01 18:56:57
Moja przyjaciółka Rycerzyca pokazała mi dziś ten oto wątek na jakimś stopfanatykom by feminizm blogu. Wjeżdżając mi na ambicję chciała, żebym przeczytał wszystkie 122 komentarze (w tamtej chwili tyle ich było). Opierałem się, ale uroczo przekonywała, więc się poddałem.

Niestety, okazało się że zmarnowałem 30 minut. Nie przeczytałem wszystkiego, ale też w gruncie rzeczy nie było po co. Choć Monika skierowała mnie na blog, w którym występuje rzadko spotykane zagęszczenie inteligentów, to jednak cóż z tego? Cóż mi po inteligentach rzucających w siebie wysoce skondensowanymi erystycznymi klopsami mięsnymi? No właśnie, ni hu hu.

W ogóle jaki jest sens spierać się o aborcję? Abstrahując od pytania czy aborcja to morderstwo czy nie, rozważmy o wiele bardziej zrozumiały przypadek. Jeśli kupię pistolet i zastrzelę kogoś, to zostanę osądzony, po czym pewno skazany na ileś tam lat. I nie mam nic przeciwko, bo prawo jasno zabrania zabijać. Ale myk polega tu na tym, że chociaż prawo zabrania tego od dawna, to jednak nie przeszkadza to w niczym ludziom się mordować. Tak czy nie?

Jest prawo, którego nikt nie kwestionuje. Zabrania zabijać normalnych, dorosłych ludzi - a pomimo to jest nieskuteczne. Na litość boską, skąd pomysł że zakaz aborcji będzie bardziej przestrzegany?

Oczywiście mogę tu napisać cały stek obelg, pomówień i pomyj pod adresem zarówno tych którzy zakaz aborcji lansują, jak i tych którzy ślepo są przeciw - żeby tylko być przeciw. Tyle tylko, że takie coś byłoby zmarnowaniem czasu Waszego i mojego. Moim zdaniem problem aborcji powinno się zostawić bo nic z tym się nie da zrobić. To, co można zmienić bez większych kłopotów to poziom świadomości seksualnej Polaków.

Mówiąc wprost, może i polska młodzież jest obiecująca, ale o cipkach mało wie! Winę ponoszą wszyscy!!

Nie kupuję więc ani rozdzierania szat prawicy, ani oświecenia lewicy, ani świętoszkowatości Kościoła. Prawda jest taka, że wszyscy są równo umoczeni.

Mój syn będzie wiedział do czego są gumki, że antykoncepcja to nie jest zmartwienie kobiety, i że seks równa się odpowiedzialność. A nie coś, czym można pochwalić się kolegom, albo o co można zapytać Bravo.

>>jesteśmy sławni
-
2007/04/01 19:31:25
www.womenonweb.org/index.php?lang=pl

jakby ktoś potrzebował aborcji ;)
-
2007/04/01 19:48:32
A ja jestem fanatykiem! Fanatykiem wolności, wolnego rynku, wolnego wyboru i tego wszystkiego bez przymiotników!
-
2007/04/01 20:17:41
Dobrze, że w notce zostały ustalone pewne zasady, ta notka powinna być umieszczona gdzieś na tym blogu na stałe, tak, aby każdy kto na niego wejdzie, od razu wiedział "o co chodzi".
Co do samego zjawiska feminizmu, z czysto teoretycznego punktu (tylko jednego) widzenia, jest ono negatywne, gdyż promuje płeć. Jednak, że w stosunkach międzyludzkich jest równowaga taka sama, jak na wszystkich innych płaszczyznach przyrody, feminizm istnieć musi, gdyż zbyt długo świat był "męski" (przy popularnym znaczeniu tego słowa, brzmi to co najmniej śmiesznie). Po tylu wiekach systemów wyorzystujących kobiety, nie można ich zwalczyć cichymi prośbami pisanych w felietonach. Dyskryminacja kobiet przechyliła szalę tak daleko, jak daleko kobiety teraz muszą ją ciągnąć by uzyskać normalny status. Dlatego w pełni popieram działania feministek, gdyż dzięki nim moje dzieci w przyszłości będą żyły w lepszym świecie (feminizm to tylko cząstka całego procesu normalizowania świata, nie jest już moją działką, ale obserwuję go i wspieram swym głosem).
Pozdrawiam serdecznie,
Piotrek Piskozub
-
2007/04/01 23:51:57
Do OTIS_TARDA: Niestety, za pozno na wlaczenie sie do tej jakze interesujacej dyskusji (roznica czasu miedzy Polska a NY). Niestety podwojne standardy sa powszechnie stosowane przez niektore osoby na tym blogu (zarowno te, piszace felietony, jak i komentatorow). Wystarczy poczytac troche tekstow Pani Kingi. Pozdrawiam i szacunek za wytrwalosc :)
-
2007/04/02 09:45:43
Żadna "wytrwałość", po prostu dziki upór i zaślepienie na problemy kobiet.
-
2007/04/02 09:54:46
Staryx-masz problemy z rozumieniem tekstu Otis_Tarda- wyraznie napisał,że to problem kobiety jak się zabezpieczy przed ciążą, jesli uprawia sex to musi wiedzieć że może zajść w ciążę....i to jej problem jak się ma przed nia uchronić. I ok, ale czy mężczyzna nie czuje się odpowiedzialny za ewentualną ciążę? Czy mężczyzna nie powinien zadbać by tej ciąży nie było?Bo co? Bo doznania w prezerwatywie są słabsze!! Więc większość jej nie zastosuje!!Gdzie widzisz podwójne standardy? Jeśli podzielasz opinię Otis_Tarda to znaczy,że uważasz tak jak on,iż ciąża czyli dziecko jest problemem tylko i wyłącznie kobiety -to naprawdę żałosne.
-
2007/04/02 11:20:37
Doczytałam do połowy i spadłam ze służbowego krzesła.
Dziewczyny, z czym ta polemika?
Otis_tarda i Schopenhauer? Nie wierzę. Myślę, że Otis nie czytał Schopenhauera, bo w ogóle nie umie czytać, a posty pisze mu (i czyta) żona. (Rany boskie, jaka żona???)
Obrażam? Ależ obrażam i to z przyjemnością, taki mam przykry charakter. I to dalej nie daje Otisowi prawa do zabierania głosu w sprawie mojej nerki, włosów czy ciąży. Drzewo.com.
-
2007/04/02 11:59:55
Ach, jak słodko. Mówiąc szczerze, nie ma to jak pogadać z "feministkami" - od razu widać, że jest dość specyficzny rodzaj kobiety. Awangarda po prostu.

A teraz drogie Panie, wyjaśnię łopatologicznie, jak małemu dziecku, krok po kroku - bo, szanowne Panie, zajęte wymyślaniem kolejnych bzdur na mój temat, nie raczyłyście się odnieść do sprawy, która moim zdaniem jest fundamentalna.

Otóż, w naszej cywilizacji, przyjął się zwyczaj niezabijania ludzi. Są wyjątki, jak ktoś chce niech sobie poczyta w kodeksie karnym o kontratypach na przykład - no, ale zasadniczo ludzi nie zabijamy.
Nie zabijamy ich gdy wejdą do mojego ogródka ("mój ogródek - moja sprawa" "odpieprzcie się od mojego ogródka", mogłyby brzmieć argumenty zwolenników zabijania każdego kto do ogródka wejdzie). Nie zabijamy, gdy są z nami w stosunku zależności ("mój podładny - moja sprawa" etc.). Nie zabijamy, gdy są pod naszą władzą/kuratelą (np. dzieci).

I fundamentalnym, acz nierozstrzygalnym pytaniem jest, czy płód ma "takie same", "trochę mniejsze" czy "dużo mniejsze" prawo do życia niż dorosły. W zależności od tego musimy kształtować nasze postępowanie i nasze prawodawstwo - naprawdę, tak to trudno pojąć? Skoro przyjmiemy (disklajmer: założenie to ma charakter abstrakcyjny i przykładowy), że jednak ma "trochę mniejsze" prawo do życia niż urodzony obywatel - to wtedy państwo jest zobowiązane do ochrony tegoż prawa. Dokładnie tak, jak jest zobowiązane do ochrony prawa do życia każdej, choćby najbardziej durnej i chamskiej feministki. Co oznacza, że państwo w takim układzie NIE może pozwolić na swobodne przerywanie ciązy - tak jak (zaczynam dochodzić do wniosku, że to wielka szkoda) zabrania zabijania feministek.

Zaś co do wolności i konsekwencji zdarzeń przypadkowych: istnieje w prawie instytucja gwaranta, osoby "odpowiedzialnej" za inną. Nie dotyczy to co prawda ciąży, ale mozna pokazać pewną specyfikę - otóż prawo "odbiera" wolność np. matce (ale też przedszkolance czy ratownikowi na basenie) w momencie, gdy pod jej opiekę przechodzi pewna osoba. Czyli, np. matka, która nie dopilnuje dziecka, a to wpadnie pod samochód, może odpowiadać jak za nieumyślne zabójstwo. To samo ratownik, przedszkolanka, którzy mają pod opieką dzieci - ale też sprawca wypadku, który nie dopilnuje, by jego ofiara otrzymała pomoc (to coś innego niż nieudzielenie pomocy, nie mylcie tego).

Skąd ten przykład? Otóż, parokrotnie przewinął sie argument "a co jeśli uważałam, a wpadłam, nie powinnam wtedy odpowiadać". Złe rozumowanie - kierowca, który uważał, ale spowodował wypadek, też staje się odpowiedzialny za jego ofiarę i przez pewien czas - np. do przyjazdu karetki - MUSI dbać o jego bezpieczeństwo (przy czym, analogia tu przedstawiona ma charakter wyłącznie moralny, nie prawny). Uważacie, że też to jest niesprawiedliwe?

Oczywiście, całe powyższe rozumowanie ma sens tylko wtedy, gdy uznajemy, że płód ma "tylko trochę mniejsze" prawo do życia niż dorosły czlowiek. Ale, tego akurat p. Dunin zabroniła omawiać. Trudno.

Tym niemniej, jakoś żadna z Was nie raczyła się odnieść do wczesniejszego mojego postu, zawierającego z grubsza podobną argumentację.

I na koniec, jedna konstatacja. Utrzymana w duchu niepowtarzalnego feministycznego stylu.

Otóż, całe to Wasze powrzaskiwanie o "wolności" "prawie do brzucha" i inne takie, to zwyczajna przykrywka Waszego taniego, babskiego egoizmu i braku chęci wzięcia odpowiedzialności. Byłoby to żałosne, gdyby nie fakt, że w zestawieniu z bluzgami na nieodpowiedzialnych mężczyzn jest po prostu śmieszne.

A teraz, drogie Panie, poużywajcie sobie. Bo, że odniesiecie się do treści - nie wierzę
-
2007/04/02 12:39:21
Ty za to powrzaskujesz o odpowiedzialności kobiet, a zapominasz o istnieniu mężczyzn. Ciąże nie biorą się z powietrza, a kobiety nie zachodzą w nie kochając się same ze sobą. Może warto byś i Ty odniósł się do tego faktu?

Podziwiam zacięcie z jakim próbujesz zrzucać odpowiedzialność na kobiety. Ale może daj już sobie spokój, bo to się robi nie do strawienia. Wczoraj było śmieszne i miło się dyskutowało, ale dzisiaj flaki się przewracają od po raz kolejny odgrzewanych tych samych teorii.
-
2007/04/02 12:51:44
Nie mówiłem?

Jeśli jednak poprawi Ci to humor, powiem wprost. Tak, faceci są odpowiedzialni. Tak, powinni się dorzucać do antykoncepcji. Tak, powinni się opiekować kobietą w ciąży (to już jest patriarchalizm, czy jeszcze nie). Tak, powinni brać udział w życiu rodzinnym - to są naprawdę rudymenta. Już? Zadowolona? Nie wiem, w jakim domu się chowałaś, nie wiem, czego cię nauczono, ale dla mnie jest nie do pomyślenia, że partnerzy mogą sobie nie pomagać wzajemnie.

A skoro juz przy tym jesteśmy - to co z sytuacją, gdy jedno z rodziców (np. ojciec) dziecka chce, a drugie nie? Co wtedy?
-
2007/04/02 12:56:34
Chociaż, jeszcze jedną rzecz dodam.

Otóż, wyraźnie promujecie panie zasadę, że to matka powinna decydować o przerwaniu lub nie ciąży. Innymi słowy, dajecie jej prawo do kluczowej decyzji; o woli ojca nie ma mowy. Innymi słowy "płać facecie, pomagaj, ale od decyzji o Twoim dziecku - wara".
Więc, do diaska, jakim w ogóle prawem śmiecie się domagać JAKIEJKOLWIEK odpowiedzialności od faceta, skoro nie chcecie mu przyznać PODSTAWOWEGO prawa?

Banda egoistycznych hipokrytek. Po prostu.
-
2007/04/02 13:26:43
Pieprzysz. Po prostu.

Żegnam.
-
2007/04/02 13:36:15
Brightwitch: to cała Pani odpowiedź? Zadałem konkretne pytanie (i chyba nie takie głupie - o relację prawa-obowiązki), a cała odpowiedź to "pieprzysz"?

Gratuluję wysokiej kultury. Awangarda, chłechłechłe.

-
2007/04/02 13:41:42
No jak to my faceci mamy podstawowe prawo - PŁACIĆ. Niestety na takie wywłoki zapatrzone w swoje JA. JA JA JA. Dziwie się Otis że masz siłę z nimi gadać. Raz czy dwa po pysku i możnaby je jeszcze wychować bo rodzice chcyba nie potrafili, albo bidoczki z domu dziecka to tymi aborcjami chcą oszczędzić innym swojego losu :-)
-
2007/04/02 13:41:43
Otis-rozśmieszyłeś mnie....ale jeśli dobrze rozumiem, nie odbierasz kobiecie prawa do aborcji, czy tak? Domagasz się tylko, by partner tez mógł decydowac o tym...i to jest słuszne. Niemniej jednak trzeba sobie przypomnieć,że zarodek nie jest w stanie żyć poza organizmem kobiety w związku z tym ostatnie zdanie powinno należc do niej. Logiczne prawda? I obrażanie kobiet niczego w tej kwestii nie zmieni.Pozdrawiam :)
-
2007/04/02 13:45:35
Odpowiedzialność Pani DR leży w jednakowym stopniu po obydwóch stronach. A jak Wam nie pasi to nie uprawiajcie seksu. Albo rybki albo akwarium.
-
2007/04/02 13:47:16
Ach! Cudne.

Czyli, skoro kupiłem dziadziusiowi respirator - to mam prawo go wyłaczyć kiedy sobie umyślę, bo "mój respirator należy do mnie", zaś "dziadziuś nie jest w stanie żyć bez respiratora".

Uch, takiego liberalizmu to chyba nawet Mikke nie głosi.
-
2007/04/02 13:53:16
Albo same ze sobą, prawdopodobieństwo ciąży 0%. Tylko mi na ulice nie wychodzić i nie krzyczeć o prawach dla lesbijek. Ale zawsze znajdziecie jakieś JA, DLA MNIE, MAM MIEĆ, MAM DOSTAĆ, JA JA JA. Eh głupie baby.
-
2007/04/02 14:17:07
Właśnie obmyśliłem plan na masowy mord, zebrać Was wszystkie do kupy, zapłodnić i zalegalizować aborcje :-)
-
2007/04/02 14:30:28


Brak macicy nie powinien byc przyczyną braku mózgu.

-
2007/04/02 14:33:08
Czego ? :-) Przecież my faceci myślimy penisem, ile Ty dziecko masz lat, że o tym nie wiesz ? :-)
-
2007/04/02 14:34:50
Otis,
skoro "kupiłeś" dziadziusiowi "respirator", to oczywiście o jego odłączeniu powinien decydować twój sąsiad. To chyba jasne. W końcu twój respirator należy do sąsiada.
-
2007/04/02 14:35:59


Posiadanie macicy również nie powinno zwalniać od myślenia.
-
2007/04/02 14:39:42
"Albo sami ze sobą, prawdopodobieństwo, że baba zaciąży 0%. Tylko mi na ulice nie wychodzić i nie krzyczeć o prawach dla ojców. Ale zawsze znajdziecie jakieś JA, DLA MNIE, MAM MIEĆ (dziecko), MAM SIĘ ROZMNOŻYĆ, GENY PRZEKAZAĆ, JA JA JA (przy pomocy cudzego brzucha). Eh głupie chłopy."

brak macicy oznacza owszem, że w większości wypadków w tzw. naturze ginie się bezpotomnie - ale nadal nie powinien byc to powód braku mózgu. W końcu jak ktoś z panów chce koniecznie mieć dziecko, to sierocińce pełne.


-
2007/04/02 14:49:57
przybyłem
teraz będę
roztaczał smrodek...
.. niedydaktyczny
-
2007/04/02 14:53:28
MAL111: "brak macicy oznacza owszem, że w większości wypadków w tzw. naturze ginie się bezpotomnie "
w większosci pod względem ilosciowym? co do jednostki? bzdura
-
2007/04/02 14:55:00
Jezu MAL własnie o tym mówie, nic tylko TY TY TY, tak myslisz JA JA JA. Głupiutkie i naiwniutkie dziecko. Zastanawiałas się kiedyś czemu jesteś samotna, a lubią Cie tylko inne podgłuptawe feministki ? :-)
-
2007/04/02 14:59:42
Ja to lubie Brightwitch... taka osssstra... to mi się podoba, nie da sobie w kaszę dmuchać...zuch dziewczyna, tak trzymaj kolezanko, lej Dropia w dziób
-
2007/04/02 15:16:42
Szczur "Zastanawiałas się kiedyś czemu jesteś samotna, a lubią Cie tylko inne podgłuptawe feministki "

nie prawda, ja ją lubię...
i juz jej nigdy, ale to przenigdy nie opuszczę..

a co mi tam :)
-
2007/04/02 15:47:58
>Ach, jak słodko. Mówiąc szczerze, nie ma to jak pogadać z "feministkami" - od razu widać, że jest dość specyficzny rodzaj kobiety. Awangarda po prostu.

Pozwól zatem, że facet wyjaśni Ci jak krowie na miedzy.

>I fundamentalnym, acz nierozstrzygalnym pytaniem jest, czy płód ma "takie same", "trochę mniejsze" czy "dużo mniejsze" prawo do życia niż dorosły. W zależności od tego musimy kształtować nasze postępowanie i nasze prawodawstwo - naprawdę, tak to trudno pojąć?

Zaiste piękne. Tylko dwa zastrzeżenia. Każde rozwiązanie prawne regulujące dopuszczalność aborcji [a więc również całkowity zakaz] jest takim albo innym rozstrzygnięciem tej kwestii. Nic zatem nie przyjdzie nam ze stwierdzenia, że pytanie jest nierozstrzygalne. Co więcej rozwiązanie permisywne jest rozwiązaniem mniej radykalnym, gdyż literalnie nikomu nie jest narzucane. Trochę irytujące i wypaczające zasadniczy sens jest natomiast personifikowanie płodu ("ma prawo"). Można bowiem założyć – i jest to założenie, które zwolennicy dopuszczalności aborcji powinni (a według mnie wręcz muszą) czynić – że na pewnym etapie rozwoju płodu, w ogóle nie wchodzi on na prawach osoby do rozważań moralnych. Naonczas cała sprawa traci wymiar etyczny i całe Twoje gardłowanie o odpowiedzialności traci rację bytu.

>I na koniec, jedna konstatacja. Utrzymana w duchu niepowtarzalnego feministycznego stylu. Otóż, całe to Wasze powrzaskiwanie o "wolności" "prawie do brzucha" i inne takie, to zwyczajna przykrywka Waszego taniego, babskiego egoizmu i braku chęci wzięcia odpowiedzialności.

Dokładnie tak (choć ja bym raczej użył sformułowania o chęci uniknięcia niechcianych konsekwencji swojego działania). Tylko przy moich założeniach odpowiedź dla Ciebie i Tobie podobnych brzmi: I nic Ci do tego.
-
2007/04/02 16:05:54
Moim zdaniem Mohawk to pedzio, taki gejek intelektualny, a pisze pięknie tak o tych facetach co krowy na miedzy... zaiste...
-
2007/04/02 16:48:15
Hehe. Gejek intelektualny. Podoba mi się.

Nicka se w każdym razie wybrałeś właściwego.
-
2007/04/02 17:02:05
Szczur - idź odrób lekcje z biologii. Samce w "naturze" w większości giną bezpotomnie.

-
2007/04/02 17:04:30
a wiesz, że w zasadzie najbardziej na tej stronie to podoba mi się właśnie ten zwrot: "gejek intelektualny" ?

kurcze nawet nie wiem jak mi to wyrażenie przyszło do głowy, jakaś iluminacja chyba...

a te krowy na miedzy, taki piękny obrazek sobie wyobrażam: krowa na miedzy i jej Facet tłumaczy, w tle pobrzmiewa "Bydło" Mussgorskiego,z "Obrazków z wystawy"...
Błekit nieba, zieleń soczystej trawy i druciane okulary na nosie Faceta

Nick jak nick - mogłem pisać jako Szczuka-Szczeka czy też Dudni-Dunin, wsio rawno, demokratycznie
-
2007/04/02 18:31:38
MAL - gwoli ścisłości z biologii wystarczy mi tyle, że żadna samica nie domaga sie aborcji tylko wychowuje swoje młode. Feministki to widać lekki odchył od norm "natury" więc nie chrzań mi o niej bo samej Ci daleko :-)
-
2007/04/02 19:40:03
A jak bardzo sobie chcecie podyskutować, tylko z argumentami, a nie na normalne pytanie odpowiadając "pieprzysz" to zapraszam www.res-politicus.pl każdy temat można założyć i chętnie podyskutować i powyzywać się też można, tylko Z ARGUMENTAMI :-)
-
2007/04/02 19:43:13
Szczur -> Nie wiem, czy wiesz, ale samice czasem zagryzają swoje młode. Na przykład wtedy, kiedy młode same sobie nie poradzą na świecie. Prawo natury, więc nie ględź głupot o tym, co robią, a czego nie samice.

Tobie jest natomiast bardzo blisko do natury - ot, gorylek, który opanował kilka słów, ale ma problemy z rozumieniem.

Otis -> Jeżeli szukasz kogoś, kto nadstawi Ci drugi policzek, to idź na jakiegoś chrześcijańskiego bloga. Tam będziesz mógł trzaskać do woli. Wydaje Ci się, że feministki będą z pokorą przyjmowały Twoje wypowiedzi? I pewnie jeszcze myślisz, że my będziemy dla Ciebie miłe, a Ty będziesz nas obrażał ile wlezie. Mylisz się.

Być może masz jakieś kompleksy i próbujesz tutaj odreagować. Ale to zły adres. Odwiedź lekarza specjalistę. Może Ci pomoże, o ile jeszcze coś można zrobić...
-
2007/04/02 19:44:49
Szczur -> Możemy dyskutować tutaj, ale też Cię prosimy o argumenty. A swoją drogą jacy wy wrażliwi jesteście, żeby tak się gniewać o "pieprzysz"... Dziewczyna miała rację i tyle.
-
2007/04/02 19:52:41
Oczywiście i jej odpowiedź jest taka sama jak moje wypowiedzi, przecież mam racje więc co Ty taka wrażliwa ? :-)

Przestańcie się baby patrzeć w końcu na czubek własnego nosa to może i faceta sobie znajdziecie, powodzenia :-)
-
2007/04/02 19:56:43
Wibratory są lepsze, przynajmniej nie wygadują głupot :)
-
2007/04/02 19:59:59
To po kija Wy walczycie o tą aborcje ? To dopiero jest głupota :-)
-
2007/04/02 20:05:22
Po to, żeby nas faceci mieli o co pytać :)
-
2007/04/02 20:12:15
Raczej z czego się śmiać :-)
-
2007/04/02 20:17:36
Oj, a żebyś ty wiedział jaką zlewkę mają laski w akademiku jak im czytam wasze wypowiedzi...
-
2007/04/02 20:20:53
Dziewczynko pawelka - mi tam zajedno, czy usłyszę "pieprzysz", "bredzisz" czy "przykro mi, szanowny Panie, ale jest Pan uprzejmy opowiadać rzeczy niemądre".
Efekt jest ten sam - ucięta dyskusja, brak wymiany argumentów. A to jest mniej przyjemne; nie po to staram się jakoś spójnie argumentować, by usłyszeć "nie chce mi się z tobą gadać".

A po prawdzie, wolę "pieprzysz". Przywraca proporcje i właściwą ocenę Awangardy Postępu. Wiesz, na uczelni miałem jedną czy dwie znajome feministki, były dość sympatyczne, i zacząłem dochodzić do wniosku, że można Awangardę Postępu traktować przyzwoicie...
Szczęściem, trafiłem tutaj. I przypomniałem sobie fundamentalną zasadę, by w obcych kręgach kulturowych zachowywać się zgodnie z ich obyczajami.
-
2007/04/02 20:21:19
Nie dziwie się, stado lasek siedzi w akademiku i nie ma nic innego do roboty po za czytaniem tych idiotyzmów, śmietanka towarzyska :-) Zgaduje, że wszystkie chcecie seksu, ale żadna nie chce odpowiedzialności ? :-)
-
2007/04/02 20:40:03
Owszem, dlatego korzystamy z wibratorów. Ale facetów też mamy, spoko - wynoszą śmieci i czyszczą toalety, zgodnie ze swym naturalnym przeznaczeniem.

W tym momencie przeprosiny dla facetów, bo nie uważam tak, ale skoro już sobie gawędzę w takim tonie ze szczurem, to muszę się dostosować do jego poziomu.
-
2007/04/02 20:42:34
A bo Wy z gejami chodzicie i po to Wam wibratory :-) facet jak baba to do łóżka z robotem, proponuje abyście przestały walczyć o dofinansowanie ochrony antykoncepcyjnej, a zaczeły domagać się dofinansowania antyprzepięciowej :-)
-
2007/04/03 09:23:47
brak słów żeby skomentować szczurze wypociny... ja tylko jestem ciekawy czy jakby to faceci zachodzili w ciążę też tak bardzo wojowali by przeciwko aborcji i że to niby płaci się za swoje przyjemności i przecież byliby świadomi... aborcja zapewne byłaby już od dawna legalna i to nawet bardzo liberalnie potraktowana- zapewniam że księża mieliby w zaliberalizowaniu tej ustawy wielki interes...
-
2007/04/03 09:31:15
a niektórzy panowie to chyba sobie piszą tak żeby się wyrzyć na innych i nawracać na swoje poglądy- ciekawe ile wam płacą łyse tempe głowy albo paniczyki w habitach za te nędzne wypowiedzi- w portalu ojca rydzona znajdziecie swoich tam możecie wymieniać się swoimi ''nowoczesnymi'' poglądami, możecie sobie słodzić i lizać pupy... miłej zabawy
-
2007/04/03 09:42:47
a mi się Dziewczynka_Pawelka też podoba, mam nadzieję, że jest na prawde kobietą a nie androidem, co to tylko stalowe prącia preferuje.

Ma koleżanki akademikowe laski, to dobrze świadczy, że towarzyska i pewnie poczuciem humoru tryska.

Ja się tylko zastanawiam czy jest ruda i ma piegi, bo to taka intrygująca kompozycja..

Poza tym widze, ze w postach często używa ":)" więc pewnie ma śliczny, uroczy uśmiech.
-
2007/04/03 09:44:40
Przebóg! Poznał nas! Buahaha :-) Jedyna rzecz jakiej rządamy to możliwość decydowania o przyszłości SWOJEGO dziecka od momentu poczęcia Panie Kryptogeju Pavulon. A to że kobiecie nie pasi bycie w ciąży to wydaje mi się temat do rozważenia zanim pójdzie do łóżka a nie po fakcie? Odpowiedzialność Panie Kryptogeju Pavulon, uczcie je od dziecka jak jej unikać a będziecie mieli piękny świat pełen pedałów i feminbistek :-)
-
2007/04/03 09:52:09
Pavulon: "a niektórzy panowie to chyba sobie piszą tak żeby się wyrzyć na innych i nawracać na swoje poglądy- ciekawe ile wam płacą łyse tempe głowy albo paniczyki w habitach za te nędzne wypowiedzi- w portalu ojca rydzona znajdziecie swoich tam możecie wymieniać się swoimi ''nowoczesnymi'' poglądami, możecie sobie słodzić i lizać pupy... miłej zabawy"

Pavulon, nienerwuj sia, złość pięknosci szkodzi, zmarszczek dostasniesz, albo jakich innych wyprysków. My tu pogodnie, bez nerwów, z miłoscia wręcz chrześcijańską - a Ty taki ura-bura szef podwóra od razu... nie wstyd? Jak się masz nauczyć dyskutować bez adwersarzy? Powinieneś na klęczkach, pielgrzymkę dziękczynną, na Saską Kępe do Świętej Szczuki od Najsłabszych Ogniw, za to że tak Otis się tu pojawił i rozmawia..

No uśmiech na buzię, zapal sobie papieroska i wyluzuj pośladki, bo takie spinanie to tylko do zawału przedwczesnego może doprowadzić, a po co?
-
2007/04/03 10:08:53
Panie Lumpie ja rozumiem że Pan szanowny miłością do płci przeciwnej paja nieustanie, ale czy Pan choć edukuje obiekty swego pożądania na temat miejsca kobiety u boku mężczyzny i życia rodzinnego? Czy prowadzi Pan szanowny rozmowy takie o życiu i śmierci czy tylko korzysta Pan fizycznie z tego co "natura" dała i skacze sobie z kwiatka na kwiatek? Chciałbym Panie Lumpie ostrzec Pana o wielkim niebezpieczeństwie, gdyż te kwiatki z tego oto ogrodu to strasznie trujące, jadowite i jakieś takie do chwasta nie podobne, nawet swoje dzieci pożerają :-)
-
2007/04/03 10:15:55
ładne chociaż może? Ja lubie ładne kwiatki, zanim uschną, przeminą...

Zasmuciłeś mnie Panie Szczur... teraz cały dzień będę myślał o uśmiechu ognisto rudej Dziewczyny_Pawelka i o nieubłaganym czasie, z którym przemijają nawet idee...

-
2007/04/03 10:20:09
Ja Panie szanowny Lumpie to współczuje biednemu Pawełkowi. Myśle, że mało kto pomyślał nad jego losem u boku takiego babsztyla. Uczcijmy jego pamięć minutą ciszy... :-)
-
2007/04/03 12:31:05
>Jedyna rzecz jakiej rządamy

Żądanie Ci się z rządzeniem myli. Quite typical.

>to możliwość decydowania o przyszłości SWOJEGO dziecka od momentu poczęcia

Jakiego dziecka, dzidziu?

>A to że kobiecie nie pasi bycie w ciąży to wydaje mi się temat do rozważenia zanim pójdzie do łóżka a nie po fakcie?

A to że Tobie nie pasi, że kobieta zechce ewentualnie usunąć, to wydaje mi się temat do rozważenia zanim zechcesz zakisić ogóra, a nie po.

>Odpowiedzialność

Oczywiście, przed Tobą, prawda, Polaku-katoliku-heteryku? :P
-
2007/04/03 14:23:32
>Żądanie Ci się z rządzeniem myli. Quite typical.

A skąd ten pomysł? Domaganie się jest żądaniem nie rządzeniem. Gdybym wprowadził takie prawo, możnaby powiedzieć że coś zarządziłem. Odsyłam do podstawowych źródeł - słownik :-)

>Jakiego dziecka, dzidziu?

Dziecka, które zostało poczęte dzięki staraniom DWOJGA osób, nie jednej. Dlatego też to DWOJE osób powinno decydować o jego losie. To że Ty jesteś z probówki nie znaczy, że wszyscy muszą być :-)

>A to że Tobie nie pasi, że kobieta zechce ewentualnie usunąć, to wydaje mi się temat do rozważenia zanim zechcesz zakisić ogóra, a nie po.

Oczywiście znając swoją partnerkę wiem że jest odpowiedzialna. Jeżeli ja mam ochote "zakisić ogóra" również zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności gdyby po za faktem zabezpieczenia doszło do ciąży. To że trafiacie na facetów którzy mówią Wam "zaszłaś to spierdalaj" nie znaczy że mamy dla Was zmieniać prawo. Zaraz zaczniecie się domagać obniżenia wieku emerytalnego bo po 40-stce nikt Was nie chce zatrudniać boście stare baby :-)

>Oczywiście, przed Tobą, prawda, Polaku-katoliku-heteryku? :P

Odpowiedzialność za to co się robi, coście takie tępe? Nikt Was tego nie uczył, ale poczytać to byście mogli chociaż :-)
-
2007/04/03 14:43:50
Szczur - taki szczur.
-
2007/04/03 15:10:30
Chyba zaczyna Wam brakować argumentów, wytykanie literówek i czepianie się nicka to ostateczne deski ratunku? Teraz czekam aż powiecie "nie gadamy z Tobą bo piszesz czarnymi literkami" :-)
-
2007/04/03 16:02:24
>A skąd ten pomysł? Domaganie się jest żądaniem nie rządzeniem. Gdybym wprowadził takie prawo, możnaby powiedzieć że coś zarządziłem. Odsyłam do podstawowych źródeł - słownik :-)

A jednak odesłanie do słownika to raczej nie do mnie. :P

>Dziecka, które zostało poczęte dzięki staraniom DWOJGA osób, nie jednej. Dlatego też to DWOJE osób powinno decydować o jego losie. To że Ty jesteś z probówki nie znaczy, że wszyscy muszą być :-)

Coraz genialniejsze argumenty - wyraźnie gonicie w piętkę. Najpierw pedał, a teraz jeszcze do tego z probówki. Mniejsza o to. Problem w tym, że "Wasza" strona nie chce się zgodzić nawet na to minimum 'permisywizmu', które wyziera z Twojej wypowiedzi. Chcą bowiem narzucić określone rozwiązanie wszystkim. A antykoncepcja to dla nich 'kultura/cywilizacja śmierci'.

>Oczywiście znając swoją partnerkę wiem że jest odpowiedzialna. Jeżeli ja mam ochote "zakisić ogóra" również zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności gdyby po za faktem zabezpieczenia doszło do ciąży.
>Odpowiedzialność za to co się robi

Odpowiedzialność to zawsze ładnie brzmi. Jakże dostojnie. Nie ma jednak żadnego powodu, żeby z powodu czyichś urojeń nt. płodu, ograniczać kobietom prawo przerywania ciąży (w każdym razie w tak drakoński sposób). Tyle.

Zresztą, problem w coraz większym stopniu dotyczy tylko biednych kobiet [i o ich prawa się tu głównie rozchodzi]. Żadna rozsądna a przy kasie kobieta nie wda się w deliberacje z fundamentalistycznymi uzurpatorami, tylko załatwi sprawę własnym sumptem w komfortowych warunkach w kraju lub za granicą.
-
2007/04/03 16:50:52
"Chcą bowiem narzucić określone rozwiązanie wszystkim"

No paczpan! Co za chamówa! Ale teraz też jest źle. Człowiek nie może se postrzelać w swoim ogródku do feministek, nawet chamskich i durnych, jeśliby chciał.

Opresja, panie. Opresja i faszyzm - a przecież można załatwić to permisywnie. Pozwolić na odstrzał, każdemu kto ma ochotę. A te katole narzucają człowiekowi pogląd, że innych zabijać nie wolno.

(I tym pozwalam sobie zakończyć dyskusję. Z człowiekiem, który udaje, że nie rozumie, iż całe nasze życie podlega ograniczeniom, a permisywizm doprowadziłby do hobbesowskiego stanu natury - chyba nie ma co rozmawiać).
-
2007/04/03 17:30:27
>No paczpan! Co za chamówa! Ale teraz też jest źle. Człowiek nie może se postrzelać w swoim ogródku do feministek, nawet chamskich i durnych, jeśliby chciał. Opresja, panie. Opresja i faszyzm - a przecież można załatwić to permisywnie. Pozwolić na odstrzał, każdemu kto ma ochotę. A te katole narzucają człowiekowi pogląd, że innych zabijać nie wolno.

Żałosne głupactwa, ale czegóż oczekiwać skoro nic więcej nie pozostaje? Trzeba by wejść i ubabrać się po łokcie w temacie przez Kingę Dunin "zakazanym", bez większej nadziei na przekonanie kogokolwiek. Ale żeby obstawać przy zakazie trzeba sprowadzać niby-to ad absurdum stanowisko przeciwnika, łudząc się, że obnaża się coś więcej niż absurdalność własnego uporu i niezdolność do uczciwej dyskusji.

>I tym pozwalam sobie zakończyć dyskusję.

Bez łaski.

>Z człowiekiem, który udaje, że nie rozumie, iż całe nasze życie podlega ograniczeniom, a permisywizm doprowadziłby do hobbesowskiego stanu natury - chyba nie ma co rozmawiać).

Owszem, podlega ograniczeniom. Sęk tylko w tym: jakim i czyim. W Polsce widać to jak na dłoni - ględa o prawie 'naturalnym' ma zasłonić antydemokratyzm restrykcyjnego rozstrzygnięcia.
-
2007/04/03 17:46:39
Tak, tak, tak... jakbym słyszał co radykalniejszych zwolenników własności. Oni tez zwykli narzekać, że "restrykcyjne prawo zabrania im odstrzelić złodzieja w ogródku, a przeciez mój dom moją twierdzą". I też pewnie myślą, że ględa o "wartości życia" ma zasłonić antydemokratyzm restrykcyjnego rozstrzygnięcia.

Ale cieszę się, że był pan uprzejmy uznać, że zały problem sprowadza się do uznania "człowieczeństwa" płodu. Niczego innego nie twierdziłem
-
2007/04/03 18:06:06
>Najpierw pedał, a teraz jeszcze do tego z probówki.

Z tego co widzę jeszcze Cię pedałem nie nazwałem, ale mówisz i masz - pewnie często to słyszysz i już Ci się myli kto, kiedy i dlaczego :-)

>Coraz genialniejsze argumenty

Ale są, natomiast z Waszej strony jakoś ich brak :-)

>Nie ma jednak żadnego powodu, żeby z powodu czyichś urojeń nt. płodu, ograniczać kobietom prawo przerywania ciąży.

Nie orientuje się niestety w temacie jakie urojenia pojawiają się w główce płodu, ale wszechwiedzący mnie olśnisz zaraz pewnie :-) Natomiast po za samym faktem o którym tak głośno krzyczą feministki "natura!" gdzie żadna samica nie domaga się prawa do aborcji są jeszcze takie przesłanki jak "natura moralna" i etyka. We wszelkich wielkich cywilizacjach czy to Grecka czy Rzymska nie wazne, żydzi czy chrześcijanie też nie, ale we wszystkich tych cywilizacjach od początku ich istnienia istniały prawa przeciwko aborcji własnie dlatego, że nie można usprawiedliwić zabójstwa dzieci poczętych.

>Odpowiedzialność to zawsze ładnie brzmi.

Szkoda, że nie znacie znaczenia :-)

>Zresztą, problem w coraz większym stopniu dotyczy tylko biednych kobiet.

W takim razie powinno się ścigać za przestępstwo kobiety bogate, a nie domagać się wyrównania prawa czy szansy na zabijanie dla ubogich. Jak chcesz sobie kogoś zabić to idź w nocy do parku i rób swoje, potrzebujesz do tego specjalnych praw ? To może będziemy się domagać prawa do zabijania 12-latków, albo nie 18-latków, albo 45-latków co za różnica czy człowiek ma 1 miesiąc w ciele matki czy 1 miesiąc po za ciałem matki czy 45 lat po za ciałem matki ? :-)
-
2007/04/03 19:21:03
"The human mind will be taken by madness."



www.greatdreams.com/prophen.htm
-
2007/04/03 19:22:06
-
2007/04/03 20:01:46
Biedne, bezmyslne feministki, nawet nie wiedza, na czyim postronku sa wleczone.

www.polonica.net/Wolnomularstwo_tajemnice5.htm
-
2007/04/03 20:38:44
No to teraz macie przerąbane, spadam do siebie :-)
-
2007/04/04 01:57:25
Do Otisa: nie mówimy o aborcji w sytuacji kiedy oboje rodzice "płodu" się kochają i wiedzą, że chcą mieć razem dziecko i biorą za to odpowiedzialność. Pisałeś o tym, że faceci OCZYWIŚCIE również POWINNI brać odpowiedzialność za ciążę. Powinni... I właśnie myślenie o aborcji zaczyna się w tym momencie, kiedy facet nie chce wziąć za to odpowiedzialności!! KIEDY WŁAŚNIE TA POŁOWA ZAWODZI!! Kiedy dziewczyna zostaje sama ze swoim rosnącym brzuchem. Nierzadko również rodzina jej nie wspiera... tym bardziej, że zniknął facet - połowiczny sprawca... Kiedy dziewczyna nie ma warunków do wychowywania dziecka, nie ma pieniędzy, nie ma wsparcia... to wtedy co? Też niech kobieta bierze odpowiedzialność, bo nieodpowiedniemu facetowi zaufała??!! Heh, no cóż - po "gejku intelektualnym" spodziewam się już wszystkiego - nawet tego, że powiesz "tak" :-) Oczywiście - fajnie by było gdyby w tym momencie działały wszystkie organizacje, które jej pomogą - i owszem - gdyby działały, na pewno też nie musielibyśmy mówić o aborcji.... I - oczywiście - można przecież takie dziecko zostawić w szpitalu... albo oddać siostrom miłosierdzia (tym lub innym - nie znam się) albo oddać do adopcji... ALE: po pierwsze - co w trakcie tych dziewięciu miesięcy?? Pracodawca przyklaśnie? Rodzina przygarnie? Hehe. A nawet jeśli to kto jej to wyjaśni?? A po drugie - NIE WYOBRAŻAM SOBIE NOSIĆ DZIECKA PRZEZ 9 MIESIĘCY WE WŁASNYM BRZUCHU A POTEM ZOSTAWIĆ GO W SZPITALU!! TO DLA MNIE HITLERYZM... ale żaden fanatyk i większosć facetów tego nigdy nie zrozumie!!
Aha - i jeszcze jedno - tak gadasz o własności... chyba Cię nigdy nikt nie okradł. Bo ja gdybym akurat była wtedy w domu to bym tego ch... zaje.... własnymi rękami :-) Dziś również z chęcią. I gówno mnie obchodzi ile dzieci by osierocił. Moje życie się przez to MUSIAŁO zmienić.
-
2007/04/04 07:07:11
>NIE WYOBRAŻAM SOBIE NOSIĆ DZIECKA PRZEZ 9 MIESIĘCY WE WŁASNYM BRZUCHU A POTEM ZOSTAWIĆ GO W SZPITALU!! TO DLA MNIE HITLERYZM.

Hitleryzm dla Ciebie czy dziecka ? Mogę zapytać ?

>I gówno mnie obchodzi ile dzieci by osierocił.

A ile byś za to dostała ? Mogę zapytać ?
-
2007/04/04 18:22:39
I tyle na temat: co zrobić, żeby było mniej aborcji.
I mniej więcej widać, Pani Kingo, kogo i ile to obchodzi.

Ach, te podłe baby to tylko mordują i mordują te dzieci... A Ci wspaniali mężczyźni nic, tylko utrzymują te dzieci - z adopcji, kalekie, niedorozwinięte... Ach ten cały męski świat pełen poświęcenia... I te podłe baby, co to Funduszu Alimentacyjnego na szminki im się zachciewa.

Chłopaki.
Jak Hanna Samson napisała gdzie indziej:
Nie wam NAS uczyć o świętości życia, tylko uczyć się OD NAS.
Statystycznie ;P jesteście gorszymi ludźmi.

A jak który z Panów jest w niechcianej ciąży, to proszę dziecko oddać do adopcji...

(Wszystkich "chłopaków" myślących i czujących i nie zapatrzonych w czubek (nosa) proszę o wybaczenie. Napisałam: statystycznie. Napisałam złosliwie (bo lubię). Zdaję sobie sprawę, że to tylko pewne indywidua, które w odrażający sposób podkręcają tę statystykę. Często są to te same indywidua, które od innych ludzi żądają bohaterstwa.)
-
2007/04/04 23:00:27
Przyjdą takie, rozpanoszą się, głupoty pieprzą (Otis, to specjalnie dla Ciebie - podobno tak "wolisz"!) i jeszcze mają pretensje, że my ich tu nie traktujemy z szacunkiem...

Taka z nas Awangarda pozbawiona logiki, zimne suki bez serc i bez ducha :)

Jako przedstawicielka tejże Awangardy poprę apel Mal111 (i H. Samson): Nie wam NAS uczyć o świętości życia, tylko uczyć się OD NAS.

-
2007/04/05 07:26:11
>Statystycznie ;P jesteście gorszymi ludźmi.

Statystycznie 100% wydań Biblii mówię że Bóg stworzył człowieka, a potem kobiete. Więc statystycznie kobiety nie są ludźmi :-) Zapraszam do poczytania :-)

Apropo skończyły się argumenty czy nie potraficie odpowiedzieć na dwa proste pytania ? :-)
-
2007/04/05 12:24:35
Milion razy odpowiadałyśmy na te dwa proste pytania. Ale do Ciebie ani razu ta odpowiedź nie trafiła, bo nie chcesz jej usłyszeć. Jedyną słuszną odpowiedzią dla Ciebie byłoby, gdybyśmy przyznały ci rację - ale tak się nie da, bo nie masz racji.

Aha, "a propos" się pisze i może jeszcze sprawdź w słowniku co to znaczy.
-
2007/04/05 16:04:40
mohawk79!
Jestem pełna uznania dla rzeczowości twoich wypowiedzi. Też uważam, że próby dojścia do porozumienia z KK w sprawie aborcji są skazane na niepowodzenie, a szukanie takowego tylko zachęca KK do dalszej ekspansji. Trzeba konsekwentnie dążyć do realizacji rozdziału między państwem a kościołami. Wbrew pozorom jest to możliwe, tylko trzeba więcej odwagi w przeciwstawianiu się wtrącaniu KK w sprawy państwa. Wiekszość społeczeństwa uważa, ze kościół ma za duże wpływy, więc nie widzę powodu, dla którego nie można by było ich ograniczyć, co jest warunkiem niezbędnym liberalizacji ustawu antyaborcyjnej.
-
2007/04/06 00:16:54
Szczurze - szczurzasty:
"Hitleryzm dla Ciebie czy dziecka ? Mogę zapytać ?"

Piszesz, bo nie masz nic lepszego do napisania czy naprawdę nie rozumiesz?! Jak już pisałam - "żaden fanatyk i większosć facetów tego nigdy nie zrozumie!!". A jak sądzisz - dla kogo ta sytuacja byłaby koszmarna?

"A ile byś za to dostała ? Mogę zapytać ?"

Możesz. Może tyle co ten co mnie okradł - czyli NIC?!

i sprawa trzecia:
"Statystycznie 100% wydań Biblii mówię że Bóg stworzył człowieka, a potem kobiete. Więc statystycznie kobiety nie są ludźmi :-) Zapraszam do poczytania :-)"

Tu właśnie pokazujesz jak wąsko myślisz. Jestem Polką. Nie jestem katoliczką, nie jestem nawet chrześcijanką. Biblię znam na tyle na ile trzeba było do matury poznać i bardziej mnie nie zainteresowała.
I naprawdę - to co pisze Biblia nie jest świadectwem stworzenia świata - jest to książka, która podaje jedną z opcji, która akurat dla mnie jest najmniej prawdopodobna. Biblia została stworzona właśnie po to - żeby jedni nie musieli myśleć tylko sobie poczytali (ew. posłuchali) i żeby drudzy nie mieli wątpliwości gdzie ich miejsce na tej ziemi. Dla mnie ta książka nie jest Konstytucją. I dla Ciebie też nie. I nie wyciągaj już tych dziwnych argumentów.
Jestem człowiekiem.
-
2007/04/06 00:46:41
A Ty Szczurze ile znasz tlumaczen Biblii? Statystycznie jedno?

1 Mojz 1,27 (potrafisz rozszyfrowac ten skrot?) mowi o mezczyznie i niewiescie, a nie czlowieku i kobiecie, podobnie jest napisane w kilku miejscach w nowym testamencie.

Slowo "czlowiek" w wielu jezykach oznacza zarowno ludzi, jak i mezczyzn, np. wystepujace w j.francuskim "homme", podobnie jest zapewne w jezyku, w ktorym zostala napisana ta ksiega.

-
2007/04/06 17:41:34
>pewnie często to słyszysz i już Ci się myli kto, kiedy i dlaczego :-)

Właśnie w tym rzecz, że tu zdarzyło mi się pierwszy raz, co skądinąd świadczy o pokroju odwiedzających to miejsce fundamentalistów. Gdy brak argumentów, trzeba rzucić czymś, co ma być w zamierzeniu inwektywą.

>Ale są, natomiast z Waszej strony jakoś ich brak :-)

Argumenty? O niedo...pieszczonych feministycznych brzydulach, które są zgorzkniałe, bo żaden chłop ich nie chce? O popierających ich facetach - oczywiście gejach, bo 'zboczeńcy' trzymają się razem? Litości...

>Nie orientuje się niestety w temacie jakie urojenia pojawiają się w główce płodu,

Pisałem o urojeniach na temat płodu, a nie urojeniach tegoż.

>Natomiast po za samym faktem o którym tak głośno krzyczą feministki "natura!" gdzie żadna samica nie domaga się prawa do aborcji są jeszcze takie przesłanki jak "natura moralna" i etyka.

Bardzo wątpliwe są te Wasze odwołania do natury i koncepcje "Prawa Naturalnego". Zapewne można by wykazywać autorytarne źródła samego pojęcia 'prawa natury' - jako nieuprawnionej ekstrapolacji odkrywanych 'praw' (w znaczeniu prawidłowości) przyrody w sferę normatywną. W zaproponowanej przez Ciebie powyżej konwencji ("samica", "natura"), za równie nienaturalne jak aborcja muszą uchodzić cesarskie cięcia, transfuzje krwi czy okulary. W zasadzie cała ludzka kultura jest odejściem od tego, co przy odrobinie złej woli można uważać za 'stan natury'. W Twoich utyskiwaniach na nienaturalność aborcji pobrzmiewa dokładnie ta sama nuta co w wyświechtanym frazesie sprzed dziesięcioleci o tym, iż gdyby Bóg chciał, żeby człowiek latał, stworzyłby go istotą skrzydlatą.

Fakt że zwierzęta się 'nie skrobią' nie jest żadnym argumentem, gdyż nie robią one również praktycznie żadnej z czynności, które mamy za typowo ludzkie.
-
2007/04/06 17:42:36
>We wszelkich wielkich cywilizacjach czy to Grecka czy Rzymska nie wazne, żydzi czy chrześcijanie też nie, ale we wszystkich tych cywilizacjach od początku ich istnienia istniały prawa przeciwko aborcji własnie dlatego, że nie można usprawiedliwić zabójstwa dzieci poczętych.

Poważnie wątpię w te twierdzenia, a zwłaszcza ich uzasadnienia, ale trzeba by pewnie historyka kultury (którym nie jestem), żeby z nimi polemizować. Z dostępnych mi źródeł internetowych wyłania się znacząco inny obraz, zwłaszcza w odniesieniu do hołdujących raczej liberalnej etyce seksualnej Greków i Rzymian. Nawet oficjalnemu filozofowi katolickiemu, Tomaszowi z Akwinu, zdarzyło się było 'chlapnąć', niezgodnie z obecną nauką kościoła, iż dusza wstępuje w płód męski po 40, w żeński zaś po 90 dniach od poczęcia. Nawiasem mówiąc, niezależnie od zakazów czy ich braku, od najdawniejszych czasów znano różne techniki wywoływania sztucznych poronień.

Mniejsza jednak o to. Cóż bowiem z tego gdyby nawet należało Ci w tej materii przyznać rację? Z faktu, iż jakieś przekonanie, zwyczaj czy prawo obowiązywało w przeszłości raczej niewiele wynika dla nas obecnie [poza wiedzą o represyjnych porządkach społecznych ;P]. Wiele jest wszak pradawnych zwyczajów i praw, które ludzkość szczęśliwie już dawno odesłała w niebyt.

>W takim razie powinno się ścigać za przestępstwo kobiety bogate, a nie domagać się wyrównania prawa czy szansy na zabijanie dla ubogich. Jak chcesz sobie kogoś zabić to idź w nocy do parku i rób swoje, potrzebujesz do tego specjalnych praw ? To może będziemy się domagać prawa do zabijania 12-latków, albo nie 18-latków, albo 45-latków co za różnica czy człowiek ma 1 miesiąc w ciele matki czy 1 miesiąc po za ciałem matki czy 45 lat po za ciałem matki ? :-)

To że nie dostrzegasz różnicy nie jest żadnym zaskoczeniem. Żeby stać na Waszym stanowisku z konieczności trzeba nie dostrzegać różnic. Ale czy nie mógłbyś wziąć jednak pod uwagę, że nie jesteś na forum ojca dyrektora i to, co możesz uważać za oczywiste - tu może uchodzić za co najmniej sporne. Głupio gadać o człowieczeństwie płodu w wątku, którego Autorka 'zakazuje' takiej rozmowy. Jednak zgadzam się w tej materii z fundamentalistami, że tej dyskusji nie można uniknąć - problem czy płód jest człowiekiem i ewentualnie od kiedy jest pierwotny względem prawa kobiet do usuwania ciąży. Dylematu Korwina nie da się uniknąć i trzeba nań odpowiedzieć w jakiś sposób. Zapewne zresztą jest to spór o słowa, natura nie dostarcza nam bowiem żadnych ostrych kryteriów - przeciwnie sugeruje wielce rozmyty i rozciągnięty w czasie proces 'stawania się' człowiekiem.

Dlatego uważam, że najpilniejszym zadaniem 'naszej' strony jest zmiana języka, jakim mówi się o przerywaniu ciąży - jako warunku wstępnego umożliwiającego w perspektywie doprowadzenie do referendum w tej sprawie. Nie można wołać o referendum w sprawie 'mordowania ludzi'.
-
2007/04/07 22:02:45
Brightwitch: miałem napisać coś innego - ale powiem tak.

Wszystkiego dobrego życzę Ci, Brichtwitch, jak również innym blogowiczkom, z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Alleluja! Chrystus zmartwychwstał.

Przynajmniej ja to wierzę.

(Tak, te życzenia są szczere!)

* * *

Żeby jednak nie mnożyć patriarchalno-klerykalnej opresji i nie narzucać Ci wzorców kulturowych, złożę Ci również życzenia poprawnie polityczne:

Wesołego jajka, szczęśliwego baranka w tym pięknym dniu symbolizującym odwieczny cykl Matki Natury.

Pozdrawiam.
-
2007/04/09 12:04:06
typowe :-))
-
2007/04/11 12:34:23